MELT AWAY

Brak komentarzy

Szykuję się do zmiany pracy. W ostatnich kilku tygodniach wiele się wydarzyło i czas ruszyć dalej. Chyba brakowało mi takiego bodźca do działania który zmotywowałby mnie jeszcze bardziej. Jest we mnie spokój. Cisza i spokój którego nie odczuwałem od dawna. Cieszy mnie, że potrafie dostrzec ulotne i subtelne rzeczy bo dzięki nim wiem, co mi się przytrafia i za co jestem wdzięczny. Mam ndzieję że ten stan umysłu będzie mi zawsze już towarzyszył ponieważ czuję się z tym dobrze. Naprawdę dobrze.

Tak, myślę o Tobie i to bardzo. Każdego dnia.

Po bardzo słonecznych dniach i moim planowaniu pójścia na plażę przyszły opady śniegu. Zrobiło się bardzo zimno i nieprzyjemnie. Postanowiłem uciec jak zwykle w pracy i prawie cały tydzień spędziłem na nocnych dyżurach. W dzień odsypiałem a wieczorem szykowałem się do pracy. Uwielbiam nocki. Przynajmniej nikt mi nie suszy głowy a jak mam ochotę to telewizję mogę oglądać całą noc.
Ostatnio na oddziale zabrakło wolnych łóżek by się położyć spać. Trudno, wykorzystałem co było. Stół i fotele razem stworzyły całkiem wygodny szezląg. Musiałem tylko uważać by na wypadek nagłego obudzenia nie spaść z legowiska. Noc przespana. Raport zrobiony i do domu. Prysznic, śniadanie i kawa. Łóżko i wpatrywanie się w okno przed zaśnięciem. I znowu deszcz. I śnieg. I… wiadomość tekstowa od Pana K. że tęskni. No i mnie rozbudził.

W umówionym miejscu spotkała się wiedza ze strachem. Wiedza jak to ona, najmądrzejsza w swej osobie udowadniała jak logicznie brzmi dwa plus dwa i jak zbawienne działanie na duszę ma poezja. Mówiła że wszystko ma swoje miejsce w układzie, jak po każdym kroku następuje kolejny, że bez przyrody nie istnieje świat zwierząt i że każda kropla drąży skałę. Argumentowała że literatura nie istnieje bez matematyki, i jak sprawy egzystencjalne zależą od procesów chemicznych wpływających na postrzeganie świata. Wykładała argumenty i tezy lecz gdy tylko zamilkła na chwilę by wziąć pierwszy oddech, strach uniósł brwi i spojrzał mówiąc: na co ci to wszystko, skoro w środku boisz się siebie. Boisz się odkryć że tak w zasadzie nic nie wiesz. I to, że znasz porządek rzeczy nie zmienia faktu, że czasem czujesz się tak bardzo niezrozumiana.

Energetyczne wyczerpanie i wyzucie jednym słowem. Dzień za dniem i nic nowego. Niczym konstytucja Nihil Novi. Wyczekuję wakacji. Urlopu. Przerwy. Czegokolwiek co da mi spokój umysłu i odpoczynek. Tyle i aż tyle.

I can’t smile and play along, because the truth is, I’m tired. Sometime I hurt myself on the outside to try to kill the thing on the inside. I just want someone to come over to save me, from life, from fear, from memories, from everything. Just take me away. I am questioning myself: where did I go wrong? And yes, sometimes I isolate myself on purposes, in the hope that someone will ask what is wrong, but no one ever does.

Początek roku rozpoczął się tak szybko, że nawet nie zdażyłem dobrze wznieść noworocznego toastu a już mija styczeń. I chyba nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt iż sprawy które powinienem był załatwić w tym miesiącu nagle objawiły mi się wraz z jego końcem. Dziwne to uczucie ale niezbyt komfortowe. Jednak mam przekonanie, że coś dobrego się dzieje.

Stresy ostatnich kilku tygodni wydają się trochę odpuszczać zastępując napięcie snem i zwiększoną ilością snu nawet w ciągu dnia. Ostatnie zakupy zanim zamkną sklepy na kilka dni w związkuy z końcówką i początkiem nowego roku. Dalsze zmęczenie jakoś nie nastraja mnie do ruszenia się z domu w Sylwestra tym bardziej, że pracuję prawie do północy. Niedawno, pamiętam jak świętowałem nowy 2014 rok a dzisiaj po raz kolejny wypowiem: Szczęśliwego Nowego Roku. W sumie to nie narzekam. Chyba dziękuję za spokój którego mi brakowało przez te ostatnie kilka lat. I to chyba to, czego mi najbardziej potrzeba.

OT(O) JA

Brak komentarzy

Niewiele się zmienia a jakby wiele. Mimo że mam mniej czasu to jakby jestem bardziej produktywny i wydajniejszy. Może to wpływ i efekt Pana S.? Nie wiem. Możliwe ale chwilami nie mogę wyjść z podziwu dla samego siebie i umiejętności radzenia sobie w niezwykle napiętym dniu pracy. Fenomen listopada? A może pory roku? A może wieku? Nieskończenie wiele może i ogólna satysfakcja. Oto ja…

HALLOWEEN

1 komentarz

Po jednodniowym ociepleniu przyszła fala chłodu. Z szafy zaczynam wyciągać ciepłe rzeczy i zastanawiam się, skąd ja je mam. Mój wierny przyjaciel koc elektryczny dogrzewa moje zziębnięte ciało, zanim zrobi to Pan S. Mój piecyk numer 1!!!


  • RSS