Po bardzo słonecznych dniach i moim planowaniu pójścia na plażę przyszły opady śniegu. Zrobiło się bardzo zimno i nieprzyjemnie. Postanowiłem uciec jak zwykle w pracy i prawie cały tydzień spędziłem na nocnych dyżurach. W dzień odsypiałem a wieczorem szykowałem się do pracy. Uwielbiam nocki. Przynajmniej nikt mi nie suszy głowy a jak mam ochotę to telewizję mogę oglądać całą noc.
Ostatnio na oddziale zabrakło wolnych łóżek by się położyć spać. Trudno, wykorzystałem co było. Stół i fotele razem stworzyły całkiem wygodny szezląg. Musiałem tylko uważać by na wypadek nagłego obudzenia nie spaść z legowiska. Noc przespana. Raport zrobiony i do domu. Prysznic, śniadanie i kawa. Łóżko i wpatrywanie się w okno przed zaśnięciem. I znowu deszcz. I śnieg. I… wiadomość tekstowa od Pana K. że tęskni. No i mnie rozbudził.