W umówionym miejscu spotkała się wiedza ze strachem. Wiedza jak to ona, najmądrzejsza w swej osobie udowadniała jak logicznie brzmi dwa plus dwa i jak zbawienne działanie na duszę ma poezja. Mówiła że wszystko ma swoje miejsce w układzie, jak po każdym kroku następuje kolejny, że bez przyrody nie istnieje świat zwierząt i że każda kropla drąży skałę. Argumentowała że literatura nie istnieje bez matematyki, i jak sprawy egzystencjalne zależą od procesów chemicznych wpływających na postrzeganie świata. Wykładała argumenty i tezy lecz gdy tylko zamilkła na chwilę by wziąć pierwszy oddech, strach uniósł brwi i spojrzał mówiąc: na co ci to wszystko, skoro w środku boisz się siebie. Boisz się odkryć że tak w zasadzie nic nie wiesz. I to, że znasz porządek rzeczy nie zmienia faktu, że czasem czujesz się tak bardzo niezrozumiana.