Wpisy z okresu: 7.2014

Wejście Pana S. do pokoju wprawiło mnie w bezdech i szybkie bicie serca. Krótkie spojrzenie, uśmiech i tyle. Odwróciłem głowę i stwierdziłem, że impreza dopiero co się rozkręca i z jakiej racji mam się ciągle patrzeć na kogoś, kto się zachował w podobny sposób do mnie. W końcu to ja mam monopol na wszystkie zachowania w danej chwili które demonstruję. Minęło jedne z najdłuższych dziesięciu minut gdy ktoś zaproponował przejście do drugiego pomieszczenia gdyż zaczęło się robić tłoczno. Nagle ktoś zgasił duże światło i Pan S. wszedł na mnie nie patrząc przed siebie. Nie wiem czy zrobił to celowo czy nie, ale jego usta w całkiem śmieszny sposób cmoknęły moje usta. O mały włos nie straciłem balansu ale szybki chwyt za moje ramie przez Pana S. uratował mnie przed twardym lądowaniem. Reszta imprezy upłynęła pod znakiem rozmów i dziwnych zachowań przypominających pierwszą randkę nastolatków. O szóstej rano wychodząc rzucił krótkie cześć i że ma nadzieję że się jeszcze zobaczymy. Wzruszyłem ramionami i się uśmiechnąłem. Po kilku godzinach odsypiania poprzednio zarwanej nocy zdecydowałem się poszukać danych Pana S. Napisałem krótką wiadomość zapytując jak się miewa i że miło mi było poznać. W pierwszej chwili nie poznał mnie, jednak już następna wiadomość stała się początkiem czegoś nowego.
CDN.

Włączyłem telewizor i przy porannej kawie delektowałem się informacją o wyścigu Tour de France, który jak podaje BBC odbywa się w Anglii. Informacja typu było minęło jednak utkwiła mi w głowie i przez cały dzień mój umysł próbował analizować jak wyścig który powinien według nazwy odbywać się we Francji, odbywa się tylko na wyspach? To tak jak jedna z moich znajomych kupiła swojej bezzębnej ciotce (nie noszącej, ba! nie mającej nawet protez zębowych) płyn do płukania ust: Listerine do wybielania zębów! Na pytanie dlaczego akurat płyn do wybielania zębów odparła: na wypadek gdyby zechciała mieć protezy.
- Tak, przecież ona nigdy nie będzie miała protez ponieważ wiesz, ona nie wytrzyma z tymi łyżkami do wycisku tych kilkudziesięciu sekund.
- No wiem, ale dobrze jest mieć świadomość, że ciocia kochana będzie miała uśmiech jak gwiazda hollywood.
- Chyba że po śmierci na nieboskłonie zabłyśnie…
- A wiesz, że to nie jest wcale głupi pomysł?- rzekła. A może kupiłabym jej okulary przeciwsłoneczne żeby nie oślepła gdy tak będzie błyszczeć na tym niebie?- spytała całkiem poważnie.
- Twoja ciocia jest inna inaczej… no wiesz- odparłem. Ona nie nosi okularów korekcyjnych, bo przy każdorazowej próbie ich założenia zamyka oczy.
- W takim razie niech nie narzeka że nic dla niej nie robię. Zębów nie chce mieć, z okularami jest bardziej ślepa niż kret to czym ją mam uszczęśliwić?- zapytała wręcz z oburzeniem.
- Najprościej będzie jak kupisz jej papier toaletowy. Przecież sama mówiłaś że z jej dziennym spływem to towar deficytowy.
- Masz rację. Nie pomyślałam.
I tak chcąc nie chcąc zamiast papieru toaletowego, kupiła cioci… szczotkę do zębów.

Po dłuższym milczeniu odezwał się Pan L.
- Cześć, co słychać przystojniaku?- zapytał. Spojrzałem zaskoczony i odparem- Ahh dziękuję. Mam się całkiem dobrze. Wypowiadając ostatnie słowa wiedziałem już, że coś jest nie tak. Pan L. popatrzył na mnie i biorąc głęboki oddech spuścił wzrok i wyszeptał- Chwilowo sobie nie radzę. Jakoś to będzie, ale chwilowo mam dosyć mocno pod górkę.
Uśmiechnąłem się ukradkiem i przytuliłem do siebie. – Nie musisz się martwić. Jestem przy tobie- odrzekłem. Przyjdź do mnie kiedy będziesz miał czas. Nawet jeśli będziemy mieli przespać całą noc w milczeniu wtuleni w siebie to zawsze coś. Zresztą… tęskniłem i to bardzo- odparłem. Pan L. spojrzał na mnie lekko zaskoczony i powiedział- Dziękuję. Ty też jesteś w moim.. – Uśmiechnąłem się po raz kolejny i się pożegnaliśmy.
I wiem, że niedługo się znów spotkamy.


  • RSS