Wpisy z okresu: 6.2013

Kolejny rozdział zamknięty. Nie wiem na jak długo. Możliwe że na zawsze. Muszę odpocząć.

Moja wiara stara się mnie przekonać do czegoś, czego mój rozum nie potrafi zanalizować. Moje serce wyrywa się do czegoś, czego nie potrafi zdefiniować. Im dłużej pozostaję w podróży tym mniej dostrzegam chwilę które z każdą sekundą stają się historią.

CALL 112

Brak komentarzy

Patrząc na wydarzenia ostatnich dni z dystansem. Nie chciałem jechać po raz kolejny do szpitala mimo, że Mama mnie namawiała patrząc jak nie mogę oddychać. Jak gorączka z minuty na minutę rosła a robione okłady wymagały bezustannej wymiany.
Jest lepiej. Lekarz powiedział że wszystko powinno wrócić do normy po lekach. Zajęło mi dobrych kilka dni, by samodzielnie wstać z łóżka i pójść do kuchni po coś do picia. Chcę wrócić do pracy tak szybko jak będzie to możliwe. Nie chcę zapadać się w stan hibernacji i oczekiwania. Jeśli ma się zdarzyć to raz i szybko. Leżąc w bezruchu z trudem łapiąc oddech i łzy spływające po twarzy stworzyły obraz rozpaczy. Nie chcę walczyć sam z sobą. Nie chcę już walczyć. Jestem zmęczony.

Świat się będzie toczył dalej. Nie ważne czy ze mną czy beze mnie. Nie ważne miasta, chwile, ludzie. Wszystko przeminie a świat pozostanie. Może nie na zawsze, ale z pewnością mnie przeżyje.

Po porannym słońcu nagle przyszło ochłodzenie. Z rozgrzanego asfaltu po krótkim deszczu zaczęła unosić się para. Przypomniał mi się widok wstającej mgły z gór Kostaryki której uwielbiałem się przyglądać przy wschodzie i zachodzie słońca. Jego promieniach gładzących moją twarz jakby chciały ukoić moje myśli. Wiele się zmieniło.


  • RSS