Wpisy z okresu: 7.2012

Im bardziej uciekam tym częściej się zapadam. Próbując złapać oddech duszę się coraz bardziej. I w nadziei zasypiam że albo mnie uratujesz albo się już nie obudzę. Jestem zmęczony. Jestem bardzo zmęczony.

Alkohol niszczy człowieka. Mam przykład jak można się staczać na dno. Raz szybciej raz wolniej. I tylko w dół.

Zaczęło się odliczanie. Choć miałem ukryte pragnienie że tego nie usłyszę. Jest to na swój sposób i moja osobista porażka aczkolwiek mam dziwne przeczucie, że to jeszcze nie koniec i że jest to zwiastunem nowego początku. Chcę spoglądać w przyszłość bez obaw, że jutro mnie zaskoczy i że rozczarowanie przyćmi mój dobry nastrój. Jak na razie cierpliwie czekam aż wszystko co dobre pokoloruje moje sny, które na nowo zaczęły nabierać barw szczęścia.

‚If you wanted the moon,
I would try to make a star,
But I would rather you
let me give my heart: To Sir, with Love.’

Szukam sensu w każdej chwili swojego życia. Staram się znaleźć potwierdzenie, że wszystko ma swój cel. Przez łzy przebija się częściej krzyk rozpaczy niż radości. Po raz kolejny doświadczam uczucie samotnego rezydenta wyspy, którą jest moje życie. I choć nie boję się samotności, smutek mnie zabija.

Nie wierzę w przyjaźń która nader często jest albo skorumpowana niczym toksyczna transakcja wymienna albo po prostu nieprawdziwa. Nierealność przyjaźni przejawia się w jej ukrytych aspektach nieszczerych intencji. Wolę być sam i wiedzieć że mam siebie niż wierzyć w przyjaciół dla których najważniejszy jest to co mogą ode mnie wziąć a nie to, co mogą mi dać. 

Podsumowując pierwsze półrocze, zbliżam się do momentu w którym nie widzę już nic. Mało nadzieji i jeszcze mniej wiary. Mniej zaufania w ludzi. Kiedyś ktoś mi powiedział, że zawiedzione zaufanie kruszy najsilniejszych i zabija słabszych. Wówczas wydawało mi się to nielogiczne i mało sensowne jednak z biegiem lat nabieram przekonania że jakkolwiek się postąpi, zawsze się będzie żałować swojego wyboru. A ja nie chce niczego żałować ani przepraszać, choć to słowo coraz częściej ciśnie mi się na usta. Ale nie dlatego że czuję się winny lecz by pokazać to, co czuję. Dawniej myślałem że można zmienić świat walcząc o ideały w które wierzę. Dziś jednak już wiem że życie należy do odważnych a mnie tej odwagi brakuje. 

Każdego dnia podejmuję różne decyzje o różnym stopniu priorytetu. Czasami zamykam oczy widzę siebie wolnego od niepokoju i ciężaru przygniatającego moją duszę. W pogoni za oczyszczeniem tracę z polu widzenia wszystko to, czego doświadczyłem i dzięki czemu zawdzięczam miejsce w życiu które obecnie prowadzę. I choć każda chwila jest ulotna, to pamięć w sercu na zawsze odciśnie ślad gdy przeminę.


  • RSS