Wpisy z okresu: 3.2012

Oddycham z ulgą gdy zasypiam. Wyobrażam sobie że cały ból gdzieś odpływa a ja ląduje na bezludnej wyspie lub obcej planecie na której po za mną i cudownej aury nie ma nikogo i żadnego dyskomfortu. Czy jest gdzieś takie miejsce w którym można żyć jak żyje się każdego dnia? Zamykam oczy i widzę, oczyma duszy swoje szczęście.

Zajęło mi kilka dni by pozbierać wszystko w jedną całość, a przynajmniej mam takie przekonanie że tak jest. Sam siebie okłamuję że jest dobrze. Może powinienem zakończyć przedstawienie i zejść ze sceny póki mam jeszcze siły.

Przyszedł list ze szpitala. Nie boję się śmierci czy umierania. Bardziej przeraża mnie myśl co dalej. 

Nadciągnęły upały. Słońce świeci, ptaki śpiewają i aż chce się powiedzieć że wiosna przyszła.

JUMP UP

Brak komentarzy

Co za zmiana. Słońce grzeje i tylgo gdzieniegdzie na stokach leży śnieg. Nie pójdę się opalać na plażę, bo jeszcze trochę zimno ale kto wie. Osłonię się parawanem i jak znalazł. Tym czasen wciągam ten swój wagonik pod górę i byle dalej, byle do przodu. I im więcej dostrzegam, tym mniej widzę. Niby skrajność wypowiedzi a jakże prawdziwa praktyka doświadczeń.

Po ostatnich medykamentach dosłownie ścięło mnie z nóg. Czułem się jak przysłowiowy lisek który chodzi koło drogi. Nie czułem rąk, nie czułem nóg a żołądek widziałem wręcz na księżycu. Lekarz z grymasem na twarzy powiedział na odchodne, że spróbujemy triku. A nóż widelec się uda. Czuję się gorzej niż przedtem. Kolejne efekty uboczne chemikaliów które w siebie ładuję.

Życie może ze mnie starać się zrezygnować ale ja nie zrezygnuję z niego. Postaram się o tym pamiętać.

Żeby nie zapeszyć, tydzień miał rozpocząć się spokojnie i skończyć równie spokojnym akcentem na ostatnią sekundę w niedzielę przed północą. Poniedziałek zaczął się niezbyt mile. Stres i ogólne poddenerwowanie. Z każdym dniem zamiast się poprawiać ciągle jest albo tak samo albo dalej z górki. A to dopiero środek tygodnia.

 

Zastanawiam się nad tym, czy można znienawidzić siebie. Bo chyba łatwiej jest zadać sobie ból i cierpieć, niż nosić cierpienie wsobie.

Głęboki wdech i… boli. 


  • RSS