Wpisy z okresu: 2.2011

Stres ostatnich dni zżera mnie do tego stopnia że chce mi się płakać z byle powodu i jestem stale poddenerwowany. Nawet nie przypuszczałem że jeden list może wywołać aż takie emocje. Mam dosyć. Potrzebuję odpoczynku.

Nie wiem dokąd zmierzam i nie wiem już co ma sens.

Nikt nie da czasu na kredyt. Ani miłości na wynos. Wszystko jest dostępne w pakiecie pod nazwą życie. Ucieczka od siebie czy może raczej powrót do korzeni sprawia, że bardziej czuję się gościem w swoim własnym życiu niż jego właścicielem. Po raz kolejny mam wrażenie przywiązanego do mojej nogi głazu który nie pozwala mi się ruszyć z miejsca ani na milimetr. W rozpaczy tworzę świat który nie istnieje i tylko ja o nim wiem. Tylko moje myśli wiedzą gdzie jest i jaki jest. Gdy na chwilę przebudzenie dopada mnie w bólu zastanawiam się ile jeszcze i kiedy nadejdzie kres. 

Jest we mnie tyle żalu i łez że z pewnością by starczyło by założyć swoją własną planetę. Lecz czy na tym ma polegać koniec? 

‚Everybody’s got their troubles. That’s a fact. Everybody lives in their own world. And everybody lives in the same world. Maybe, if I understood other people better, I’d have a better fix on myself. I feel like I’m trying to be something I’m supposed to be. But, I don’t know who that is. My inner child seems to me to be a man who’s also trying to be something he thinks he’s supposed to be. But there’s something inside him that wants to get out.’



‚I have a strange feeling inside me. It’s not good. It’s not bad. It’s like something’s coming. Like something’s going to happen. Like there’s a turn in the weather. There’s a part of me – wants to run inside. Stay dry. Safe. And another part wants to run outside. Say, let it come. Let it come. And feel that cool rain on my face.’

 
‚When I was a child
I could see the wind in the trees
And I heard a song in the breeze
It was there, singing out my name

But I’m not a girl

I have known the taste of defeat

And I’ve finally grown to believe

I will all came around again

And though I may not know the answers

I can finally say I’m free

And if the questions led me here

Then I’m who I was born to be

And so here I’m

Open arms and ready to stand

I’ve got the world in my hands

And it feels like my turn to fly

Though I may not know the answers

I can finally say I’m free

And if the questions led me here

Then I’m who I was born to be

When I was a child

There were flowers that bloomed in the night

Unafraid to take in the light

Unashamed to have braved the dark

Though I may not know the answers

I can finally say I’m free

And if the questions led me here

Then I’m who I was born to be

I’m who I was born to be.


Sam już nie wiem co jest lepsze fakt bycia niezależnym czy poczucie  że życie potrafi zaskakiwać. Dzień jak co dzień. A może taki jak zwykle tylko trochę inaczej. Po raz kolejny mam dosyć i to całkiem szczerze. Przygniata mnie ciężar tego co się dzieje. Jeśli znów zacznę uciekać okaże się, że nie ma już miejsc w których mógłbym szukać schronienia.

- Mam nadzieję że dobrze ci się wiedzie i jesteś szczęśliwy tam, gdzie jesteś – napisała Pani E. 

- Oczywiście, jestem – odpisałem krzyżując przy tym palce. Jakkolwiek by nie było uporządkowanie mojego życia zajmuje więcej niż to, co do tej pory się wydarzyło. To jak wołanie przez ciszę i wołanie o pomoc na pustyni dobrze wiedząc że jest się zdanym tylko na siebie. 
Po piętnastogodzinnej zmianie wciąż myślę o tobie. I nawet najmniejsza próba zapomnienia kończy się powrotem do pierwszego spotkania. 

Zmęczone dłonie są mapą jak żyje człowiek. Oglądając swoje, dokładnie widzę dokąd zmierzam.

‚Myślałeś kiedyś by zbudować rakietę i polecieć daleko w kosmiczną przestrzeń zostawiając za sobą cały ten ból, cierpienie i zemstę? Wznosząc się ku górze wyżej i wyżej i poczuć stan nieważkości przeszywający ciało, który sprawi że pojawi się w tobie ogromne pragnienie życia spowodowane nadzieją na spotkanie z nieznanym? Przebijać się przez kolejne warstwy atmosfery machając ręką na dowiedzenia tym, którzy zostają na ziemi? 

Ahhh jakież to byłoby piękne ścigać się z kometą czy spadającą gwiazdą o prym pierwszeństwa bycia zauważonym na nieboskłonie. Uczucie pustki i totalnego osamotnienia by w końcu zmierzyć się ze swoimi emocjami i samym sobą. Myślisz że tęskniłbyś za wspomnieniami podczas gdy twoje myśli były wolne jak ptak a dusza odnajdywałaby ukojenie którego nie mogła zaznać na ziemskim globie? Może byłoby ci żal za chwilami które cię mijają wśród znajomych, rodziny czy tych którzy ciebie kochali i w których sercach będziesz na zawsze? Chciałbyś wiedzieć jak jest wiedząc że nie poradzisz sobie z prawdą. Zasłaniałbyś ręką oczy by nie widzieć łez i tego co ci najbliższe. I miłości która nie jest ani nagrodą ani karą. Jest zwyczajnie stałą której wartości nie można oszacować ani określić. Gdybyś jednak mógł to zrobić zapewne powiedziałbyś: Nie! A gdybyś jednak zmienił zdanie, zapomniałbyś czym potrafi być jedna sekunda w ramionach tego, którego kochasz…’

  • RSS