Wpisy z okresu: 1.2011

‚Kto poznał świat, znalazł trupa, a kto znalazł trupa, świat nie jest go wart’
(Logion 57)


Nie wiem czy istniejesz Boże. Ciągle staram się znaleźć potwierdzenie i podtrzymać wiarę w ponowne przyjście Jezusa. Zbyt wiele nie wiem i próba najmniejszego dostrzeżenia światełka w tunelu mimo, że wiem że istnieje. Ludzie tyle mówią o cudach i objawieniach a ja wciąż szukam potwierdzenia własnej egzystencji. Wiem że żyję lecz nie wiem po co. Jaki jest motyw mojego jestestwa w obliczu wszyskiego co się zdarzyło. Dlaczego wciąż się budzę co rano mimo że wieczorem modlę się o śmierć? 

Jestem już zmęczony szukaniem odpowiedzi na pytania których zadawanie niewielki ma sens w obliczu kolejnego dnia z nadzieją niepewnego jutra. Ile jeszcze? I co jeszcze mnie przygniecie do ziemi by utrudnić mi powstanie…

Wizyta w klinice zajęła mi ponad godzinę. Lekarz jest zadowolony z przebytego zabiegu. Prawdopodobnie jeszcze jeden przede mną lecz nie chcę teraz o tym myśleć. Zbyt bardzo myślę o tym co dalej a mniej o tym, co będzie za chwilę. Wszystko układa się tak jak musi nie zawsze… 

Dlaczego ‚prostsze’ znaczy bardziej skomplikowane? 

Powrót do codzienności. Monotonia nuda przeplatana z ogólnym zniesmaczeniem teraźniejszości. Gdy zamykam oczy – płaczę. Zbyt wiele żalu we mnie.

CZTERY

Brak komentarzy

W ciemnym domu i generalnie sam. Taka samotność w czterech ścianach.

Najprawdziwszy Anioł.

GREEN LAND

Brak komentarzy

Jeszcze chwila… By pobyć z Tobą.

HALF LIFE

Brak komentarzy

Coś we mnie zaczyna pękać i rozpadać się na miliony części. Uczucie zmęczenia i znużenie życiem ukazuje mi coraz częściej przeszłość i słoneczne dni którymi cieszyłem się jak dziecko, które właśnie co dostało pierwszy cukierek. Wiele się zdarzyło lecz tak trudno iść na przód.

Wczesna pobudka i niekończący się dzień. Wymuszony odpoczynek okupiony stresem. W podtekście smutek i ukryty żal. Tęsknota za czymś co dopiero nastąpi i wspomnienia o utraconym raju. Przepowiednia i przeznaczenie oraz przeczucie że zbliża się nieuniknione. W myśl zasady do odważnych świat należy każdy dzień zdaje się być dla mnie ogromnym wyzwaniem.

Po dwunastu godzinach spędzonych w pracy marzę tylko o prysznicu i łóżku. To w zasadzie jeden z moich ostatnich maratonów przed operacją. Zobaczymy co przyniesie nowy dzień. 


  • RSS