Wpisy z okresu: 8.2010

THE INMATES

Brak komentarzy

To, co pomaga mi zapomnieć o problemach to praca. Zajęty umysł nie jest w stanie się skupić nad tym co w środku. Emocje i uczucia głeboko skrywane są częścią tego co należy do mnie. Każda cząstka, każda łza i każdy uśmiech tworzy moje życie. Czasami boję się że zapomnę o tym co najważniejsze. Że kiedyś zapomnę o sobie…

‚Nothing is so good it lasts eternally,
Perfect situations must go wrong,
But this has never yet prevented me,
Wanting far too much,
For far too long,

Looking back,
I could have played it differently,
Won a few more moments,
Who can tell,
But it took time to understand the man,
Now at least I know
I know him well

Wasn’t it good?
(Oh so good)
Wasn’t he fine?
(Oh so fine)
Isn’t it madness,
He can’t be mine?
But in the end
He needs a little bit
More than me,
More security,
He needs his fantasy and freedom,
I know him so well

No-one in your life is with you constantly,
No-one is completely on your side,
And though I’d move my world to be with him,
Still the gap between us is too wide,

Looking back,
(Looking back)
I could have played it differently,
(I could have played it some other way),
Learned about the man,
Before I fell
(I was just a little girl)
But I was ever so much younger then,
(Maybe, so much younger then)
Now at least I know
I know him well

Wasn’t it good?
(Oh so good)
Wasn’t he fine?
(Oh so fine)
Isn’t it madness,
He won’t be mine?

Didn’t I know?
How it would go,
If I knew from the start,
Why am I falling apart?

Wasn’t it good
Wasn’t he fine?
Isn’t it madness,
He won’t be mine?

But in the end,
He needs a little bit
More than me,
More security,
He needs his fantasy and freedom,
I know him so well,
It took time to understand him,

I know him so well.’



Po zniesmaczeniu wczorajszego wieczoru w pracy wpatrując się w zachodzące słońce zadawałem sobi pytania ile jeszcze, jak długo to wszystko potrwa, jak bardzo tesknię za beztroskim okresem podejmowania decyzji i ponoszenia konsekwencji? Zamykam oczy i wspominam wieczory na tarasie, butelka zimnego Heinekena i papieros w dłoni. Gwieździste niebo i kolacja przy świecach z Panem L. Pierwsze łzy z Panią S. i ucieczka pod nazwą ‚WOLNOŚĆ’. Czuję się jakbym był wolny w niewoli. Wszystko dookoła jest moje i niczyje. Wyciągnięcie dłoni powoduje zmianę krajobrazu i pory dnia. Jeszcze tylko tydzień i znowu mój świat będzie moim światem. ‚Miłość to za mało aby żyć. Życie to za mało aby być. To za mało takie bycie jak na jedno ludzkie życie. Miłość to za mało miłość to za mało aby żyć.’

Podcięte skrzydła na nowo odradzają się niczym feniks z popiołów. Zaczynam dopieszczać siebie emocjonalnie. Głaskanie i przytulanie samego siebie przynosi pewne rezultaty. Nie wiem czy to fałszywa skromność czy może tylko przewrażliwiona dusza. Wiele się dzieje. Kolejne horyzonty do odkrycia i zbadania. Czy będzie lepiej? Możliwe. Zależy już ode mnie. Czy będzie bezpiecznie? Nigdy nie można mieć pewności czy wyborów których dokonujemy przyniosą nam wolność i siłę. Ryzyko z tym związane zawsze przynosi nieoczekiwane efekty. A nagroda… zawsze jest kumulacją tego, czego pragnie nasza podświadomość.

W jakimś filmie usłyszałem cytat: Nawet wiara w zakonnice ma swoją granicę. Z moją jest podobnie. Za wszelką cenę staram się udowodnić że jednak coś, ktoś tam jest. Z trudem mi przychodzi określenie tego co zrozumiałe i to co pragnie ogarnąć mój umysł.

Mój entuzjazm nieco przygasł. Odsunąłem od siebie uczucia i skupiłem się na pracy. Zanurzam się w swoim świecie. Odczuwam własne ciało.

Zamykanie oczy i uspokojenie oddechu wymaga coraz większego wysiłku. Chwilami myślę by uciec jednak za chwilę nachodzi mnie refleksja uciec? Ale dokąd?

THE BLAME

Brak komentarzy

Czuję się tak nisko że nie pamiętam kiedy ostatni raz doświadczyłem tego uczucia. 

Poranne przysypianie w pracy przeistoczyło się w popołudniową euforię. Wieczór przyniósł smutek i łzy. Chwile refleksji i poczucie opuszczenia. Beznadzieja przeplatająca się z niepewnością co dalej i troską o to co jeszcze pozostało. Kolejna lampka białego wina na dobry sen.

Posiłek, prysznic, gotowanie, oglądanie telewizji. Wszystko w czasie 2 godzin. Całkiem nieźle. I jeszcze zostało na czytanie wiadomości. I kolejny dzień za mną. 

Kto by pomyślał że tak się stanie mimo, że…

  • RSS