Wpisy z okresu: 1.2010

Mimo że czuję się lepiej to jakoś nie za bardzo tryskam humorem i energią. Nowe nawyki żywieniowe oczyszczają mój organizm z toksyn. Czuję się rozdrażniony i sam nie wiem czego mam oczekiwać. Najważniejsze to się nie dać. Tym bardziej teraz. Kolejne tabletki dostarczą mi za kilka dni i się zacznie kuracja na całego. Oj będzie się działo. A potem tylko oczekiwanie na termin badań i… wyniki.

WSZYSTKO

Brak komentarzy

Kupiłem maszynke do robienia cukrowej waty. Kręcąc watę zastanawiam się czy życie może być słodkie. Czy jeszcze może być.

Ostatnie kilka dni w pracy upływają pod znakiem nudy. Od rana do wieczora z ogromnym znudzeniem wpatruję się a to w zegarek a to w sufit nie szczędząc przy tym ziewania. Chwilami chaiałoby się uciec. Uciec? Ale dokąd?

Troszeczkę inaczej niż każdego dnia gdy mam wolne w pracy. Bieganina, dobroczynność, jedzenie, dieta i wszystko co najlepsze w przeciągu zaledwie kilku godzin. Gorzkie rozczarowanie i uzmysłowienie sobie ile się traci stają przed oczami w jednej chwili by w następnej powiedzieć że tak być musi. Że takie życie i taki wybór. Wolna wola i przekonanie o tym że to jedyna rzecz na świecie która jest warta właśnie tej chwili. Powoli gubię się w tym wszystkim. Szarość dnia znika tak czyni wszystko jedno. Chociaż… są wyjątki.

Los obiecał mi zbyt wiele. Obiecał i nie dał a jak dał, to zaraz odebrał. Prawie na zawsze. Już nigdy pewne chwile się nie powtórzą. Na zawsze pozostaną na dnie w sercu.

SEKWENCJA

Brak komentarzy

Czasami dni przelatuą przez palce niczym piasek lub woda. Jedyne co pozostaje to okruchy wspomnień krótkich chwil i wrażenie że już nigdy nie wrócą. Ręce opadają gdy chcę je wznieść ku górze a gdy już to się stanie okazuje się, że poza nimi nic tam nie ma. Poczucie opuszczenia i osamotnienia. Wlepiony wzrok ku niebu i nadzieja w oku z pytaniem…dlaczego. nie wiem ile jeszcze i jak długo. Nie chcę się jednak obudzić i stwierdzić, że przegapiłem coś co było ważne i nigdy już się nie powtórzy. Oto jestem. Tu i teraz. Nigdy nie mogę mieć pewności czy na zawsze.

OBUDŹ MNIE

Brak komentarzy

Dzisiejsza pobódka tuż przed południem dała mi wreszcie poczucie odprężenia i relaksu. Szybkie śniadanie, popołudniowa kawa i wyjście do pracy. Niby nic wielkiego a cieszy.

Zabiegane myśli i zmęczony umysł. Niewystarczająca ilość godzin snu i ciepła kołdra. W tęsknocie za realizacją marzeń gubię części siebie. Ile jeszcze i jak długo? Zbyt wiele pytań odpowiedzi jest niewiele.

HOME. NEW

Brak komentarzy

Zacząć od początku. Spakowane życie w dwóch walizkach z biletem w dłoni w jedną stronę rejs. Każdego dnia zastanawiam się co jeszcze mnie czeka. Jakimi drogami będę podążał i czy będę je w stanie zrozumieć? Ich cel i sens? Jestem prawie pogodzony z tym że nigdy nie poznam swojego przeznaczenia bo ono nadejdzie tak czy inaczej. Zamiast czekać końca tunelu staram się skupić na ścieżce którą kroczę. Czasami brakuje mi światła by oświetliło choć kilka momentów tego co mnie czeka. Wiem że coś się stanie i czuję jak nadchodzi. Czasami zamykam oczy i widzę nadchodzącą chwilę. Gdy tylko otworzę oczy obraz natychmiast znika. Jednak wrażenie pozostaje. Ile jeszcze musi spaść gwiazd bym zrozumiał że nie da się cofnąć chwili. Na zawsze.

Nareszcie o 11 rano zrobiło się jasno. Nie na długo. O 14:40 słońce zaszło do dnia następnego zostawiając wywieszkę na niebie: Nie rozchmurzę się – do jutra. I tak pozostało do końca dnia. Jutro prawdopodobnie powtórka z rozrywki. Ciemno i ponuro. Przynajmniej na chwilę zapomnę że gdzieś tam, jest inny świat. inne państwa i kontynetny. Czasami warto. Łatwiej żyć.


  • RSS