Wpisy z okresu: 12.2009

GOOD TIME

Brak komentarzy

Raczej na pewno większą część życia spędziłbym w wodzie. No może nie w głębinach (choć byłoby to kuszące) ale pod prysznicem prędzej. Woda zmywa brud, smutek i cierpienie. Wraz ze spływającymi po policzku łzach woda wypłukuje szlaki którymi spływają. Chciałoby się uciec daleko. Jak najdalej stąd. Osiąść na bezludnej wyspie i spokojnie doczekać końca. Tak. Jak by wyglądało moje życie gdybym mógł cofnąć czas i zmienić kilka a może aż jedną rzecz w tym co się wydarzyło? A może kolor bieli przesłoniłby szarość mijających chwil przeplatanych tęczą? Z pewnością byłoby inaczej. Każda chwila wnosi coś nowego. Wolny wybór niesie konsekwencje. Aż chce się krzyczeć. Nie wiem tylko czy z radości czy z niemocy. Ale mam poczucie dobrze mijającego czasu. Wielu rzeczy nie mogę zmienić. Tylko trudniej jest się z tym pogodzić. Widocznie jest to lekcja którą muszę odrabiać do końca. Każdego dnia od początku.

ISTNIENIE

Brak komentarzy

Wszystko wskazuje na to że mimo wszystko coś się stanie. Nie ważne jest jak, kiedy i gdzie. Po prostu nadejdzie. Chciałbym zrozumieć mechanizm działania i logikę ciągu zdarzeń. Nieprzespana noc oznacza niespokojny dzień. Najmniejsza próba wymuszeniu uśmiechu powoduje irytację. Ucieczkę przed światem i egzaltację. Kontemplacja dosięga granic możliwości i zamiast iść dalej mam wrażenie cofania się do miejsca w którym zacząłem. Wolałbym od momentu w którym wszystko się zaczęło. Wolna wola charakteryzuje się jednak tym, że nie można dokonać żadnego wyboru. Podjęcie decyzji oparte jest nie na tym jakie jest ale co jest. Zatem istnienie jest podstawą bycia i życia.

‚Too much of anything can make you sick
Even the good can be a curse curse
Makes it hard to know which road to go down
Knowing too much can get your hurt
Is it better is it worst?
Are we sitting in reverse?
Its just like we´re going backwards
I know where I want this to go
We´re driving fast but lets go slow
what idont wanna do is crash no

Just know you´re not in this thing alone
There´s always a place in me that you can call home
Whenever you feel like we´re growing apart
Let´s just go back back back back back to the start

Anything that´s worth having
Is sure enough worth fighting for
Quitings out of the question
When it gets tough gotta fight some more
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
Its worth having its worth fighting for

Now everyday aint gon´ be no picnic
Love aint no walk in the park
All you can do is make the best of it now
Can´t be afraid of the dark

Just know you´re not in this thing alone
There´s always a place in me that you can call home
Whenever you feel like we´re growing apart
Let´s just go back back back back back to the start

Anything that´s worth having
Is sure enough worth fighting for
Quitings out of the question
When it gets tough gotta fight some more
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
Its worth having its worth fighting for

I don´t know where we´re heading
I´m willing and ready to go
We can´t drive it so fast we just need to slow down
And just roll

Anything that´s worth having
Is sure enough worth fighting for
Quitings out of the question
When it gets tough gotta fight some more
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
Its worth having its worth fighting for

We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
We gotta fight fight fight fight fight for this love
Its worth having its worth fighting for.’

Nikt nie powiedział że będzie łatwo. Dookoła lawina pytań i niewiele odpowiedzi. Ile jeszcze?

Odpoczywam, nie powiem że nie. Obolały i okropnie zmęczony siedzeniem do 2 w nocy odsypiam w wolnych chwilach. Jutro powrót do pracy. W każdym bądź razie nie będzie tak źle. Ogólna złość i stres powoli ustępują wraz z topniejącym za oknem śniegiem. Przynajmniej świeci słońce. Zdecydowałem że wybiorę się na plażę. Pójdę pospacerować i oddać morzu trochę złości i poczucia beznadzieji. Po za tym mam się dobrze. Pod choinką wciąż leżą jakieś prezenty i jakoś mi nie spieszno do ich pozbierania. Tak dla zasady życie na swoim. Bez zmartwień i w miarę bez większego stresu. Choć coraz bardziej skłaniam się ku temu, by następne święta spędzić samotnie. Może i się starzeję jednak wciąż próbuję znaleźć swoje miejsce w świecie i sposób na resztę życia które mi pozostało.

NORTHERN STAR

1 komentarz

Chciałbym z łatwością wzbić się ku świecącej gwieździe. Pozostaje mi tylko marzyć.

CANCELLED

Brak komentarzy

Odwołane loty zmiana trasy wprowadziła duży zamęt. Spóźniony autobus i samolot prawie doprowadził mnie do białej gorączki. Z resztą dzisiejszy dzień również. Szkoda że odporność psychiczna osłabła przez ostatnie lata. Życzyłbym sobie by nigdy do tego nie doszło. Gdybym mógł coś w życiu zmienić… mam jedno takie życzenie.

Moje sny bardzo odzwierciedlają to co dzieje się w sercu. Niemożliwe nagle staje się na wyciągnięcie ręki i jest tak prawdziwe że gdzieś ulatuje.
Za mało jeszcze wiem.

E A

Brak komentarzy

Wciśnięty w najciemniejszy kąt modliłem się by nikt nie poprosił mnie do tańca. Z oddali obserwowałem taneczne ruchy moich koleżanek i kolegów z pracy. Z dystansu lepiej i z poczuciem wyboru że zawsze można się wymknąć schodami przeciw pożarowymi.

Spadł pierwszy śnieg. Na dworze zrobiło się bajecznie biało i zarazem kolorowo od lampek choinkowych którymi udekorowano wystawy sklepowe. W domowym kącie stoi ubrana już choinka a okno przystrojone niczym zaproszenie wymownie podpowiada niespodziewanemu gościowi: zapraszam.
Zima ma swoje uroki. Zamraża serce i uczucia. Pierwsze wiosenne odwilże przyniosą chłód i odkryją to, co usnęło pod zimowym puchem. Moje ‚JA’.

Doszukuję się prawdy w czymś co na pozór nie ma głębszego sensu. Po prostu jest i takie jest jego przeznaczenie. Na policzku odciśnięta pieczęć poduszki po nocnej walce snu z głębią umysłu w stanie nieważkości. Łatwość z jaką przychodzi mi opowiadanie się za czymś i przeciwko zaskakuje mnie samego na tyle, że chwilami wątpię w sens istnienia i tego że jednak wszystko ma swoje uzasadnienie. Podejmowanie decyzji niesie ze sobą konsekwencje którymi nie lubię się dzielić. Nawet tymi najbardziej bolesnymi. Ucieczka mnie już nie bawi. A z tęsknotą już dawno jestem na ‚TY’. Niepokój który zagościł w sercu staje się tak powszedni jak chleb a to co powszednie przestaje cieszyć i traktowane jest jako coś oczywistego. Wolna wola bez której człowiek nie istnieje sprawia że w poszukiwaniu szczęścia stajemy się niewolnikami jutra. Aż chciałoby się wystąpić z szeregu i zawołać: mam już dość!
Spełnienie marzeń. A co się stanie, gdy spełnią się te o których śnimy?


  • RSS