Wpisy z okresu: 8.2009

Powiedzmy że przebrnąłem przez wszystkie dokumenty. Powiedzmy, bo jeszcze 1/3 ze wszystkich które przeczytałem czeka na przerobienie. W tym tgodniu będę miał więcej pracy niż zwykle. Szkolenia i nadgodziny dadzą mi trochę w kość jednak mam nadzieję, że się opłaci.
Tęsknie i to bardzo. Próbuję zająć umysł tak często jak się da ale na nic się zdają moje zabiegi. Nie da się wyrzucić z serca rytm drugiego. Choć nadal boję się zranienia miłość zawsze niesie ze sobą pewne ryzyko. Jeśli nie Pan D. to mogę przecież Ja zasnąć i się już więcej nie obudzić.
Boję się słowa: Kocham.

Praca pochłania mnie do reszty. W ciągu dnia praca a po pracy telefon
do Pana D. Aż trudno mi pozbierać wszystkie myśli w całość bo cały czas
myślę o nim. O słodkich pocałunkach, wtulaniu się w ramiona, wspólnej
porannej kawie i tańcu w świetle księżyca. Zabawne jak wszystko może
się zmienić ot tak. Nieoczekiwane szczęście które dodaje skrzydeł. Sprawia że nie dostrzegam szarości a pustkę wypełnia tęcza.

Najbliższe dwa wolne dni spędzę na odpoczynku i nadrabianiu zaległości w czytaniu. Sterta dokumentów i aplikacji woła do mnie od samego rana do późnej nocy. Muszę się uporać przed środą gdyż Pan D. zostaje u mnie na noc. Nie chciałbym przeleżeć obok niego z nosem w papierach. Wolę spędzić ten czas o wiele przyjemniej. Nic dodać nic ująć choć pewnie wiele by się jeszcze znalazło by trochę albo ponarzekać albo posmucić ale po co. Na to będzie jeszcze czas. Że życie nie takie, że zdrowie takie sobie, że za oknem wciąż pada i że chciałoby się być w innym miejscu a to czasem nie jest do spełnienia. Nie wszystkie marzenia się spełniają.

Dni przelatują przez palce w zastraszającym tempie. Co chwilę odliczam minuty do kolejnego spotkania. Stało się tak a nie inaczej, że mój plan pracy wypada w ten i następny week – end. Zatem ze wspólnego spędzania czasu nici. Pan D. w następnym tygodniu znowu ma napięty grafik i wątpliwe jest nasze spotkanie w ciągu tygodnia.
Wyprałem dzisiaj pościel. Zrobiłem to z ciężkim bólem ponieważ pachniała ona Panem D. Była pewnym zamiennikiem braku jego obecności. Mimo tego, pomagała mi zasnąć w poczuciu że jest obok mnie. Uśmiecham się do siebie na myśl o kolejnym spotkaniu. Maślane spojrzenia i niekończące się wtulanie w siebie i myśli w których jest On.

TOBIE…

Brak komentarzy

Mam wrażenie że znowu gdzieś należę. Nie chcę definiować czy jest to miejsce czy osoba. Cieszę się każdą spędzoną wspólnie chwilą. Nawet nie wiem jak długo to wszystko potrwa. Nie dbam o to. Każda nasza noc jest jedyna. Niczym cnotki jeszcze nie podjęliśmy decyzji że to ten właściwy moment na uprawianie miłości. Cenię sobie ten brak pośpiechu i powolne odkrywanie tajemnic ciał. Muszę przyznać że doświadczam całkiem niezłego kontrastu. W pracy jest tyle do zrobienia a w nocy… ramiona w których zasypiać chcę częściej.

Po wczorajszym wyczekiwaniu kolejne spotkanie. Pan D. przyleciał nieco spóźniony jednak pogoda rządzi się swoimi prawami. Błysk w oku, uśmiech i ciepły głos wynagradzają wszystko.
Jeszcze tylko prysznic i kolejne wspólne spotkania na gwiezdnym szlaku snu. I jeszcze poranek w ramionach.

MGŁA NOCY

Brak komentarzy

Po wieczorze pocałunków i nocy przytulania, poranne wtulanie w ramiona wprawiły mnie w niebotyczny nastrój ekstazy. Szał zmysłów i uniesień spowodowane eksploracją każdego centymetra ciała zostawił w sypialni niewidzialną mgłę feromonów i zapachu ciała Pana D. Niestetey wszytko co dobre szybko się kończy. Praca wzywała. Obydwaj żałowaliśmy że wspólnie spędzone ostatnie 20 godzin nie wystarczyło na nasycenie naszych żądzy i głodu bycia ze sobą. Niczym nastolatki zdecydowaliśmy że jak narazie jest za wcześnie na akt miłosny i póki co, pocałunki oraz uścisk nagich ciał w zupełności nam wystarczy.
Wszystko znowu zaczyna się zmieniać. Pojawia się nowa droga na której horyzoncie widać… zmianę pracy przez Pana D. i co najważniejsze… jego wyjazd na conajmniej 4 – 6 miesięcy. Płakać mi się chce na samą myśl że to może stać się faktem. Narazie chcę cieszyć się każda wspólnie spędzoną chwilą. Nie chcę myśleć co dalej. Boję się rozczarowania. Łatwiej mi opatrzyć krwawiące serce niż składać w całość roztrzaskane na tysiące kawałków jego szczątki.

PURE LIGHT

1 komentarz

Otrzymałem sms – a z informacją, że na poczcie głosowej mam nową wiadomość. Pan D. powiedział że właśnie skończył prace i poważnym tonem głosu poprosił bym do niego oddzwonił. Zadzwoniłem. Powiedział że jedzie do centrum i jeśli mogę, to chciałby ze mną porozmawiać. Odparłem że właśnie skończyłem pracę i jeśli chce, to żeby wpadł do mnie na kawę. Piętnasto minutowe spotkanie zakończyło się po 3 godzinach. Ustaliliśmy, że jutro zostanie u mnie na noc. I nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że coś nas do siebie ciągnie. Chęć poznania.

W pracy bieganina. Schody w górę schody w dół. Bieganina z papierami i załatwianie wielu spraw w różnych miejscach. Bieganina myśli również w mojej głowie. Gdybyś wiedział jak bardzo. Nie mogę spać. Trudno mi się skupić. Wciąż myślę tylko o Tobie. Słodkie pocałunki.

‚There’s a time for everything. A time for all kinds of things. A time to be… a time to die… A time to laugh… and time to cry. A time to dance… and a time to be sad.’


  • RSS