Wpisy z okresu: 5.2008

Zrobilem maly remanent mysli, tego co czuje i planow na zycie. Rozwiazan jest wiele – wyjscie tylko jedno.

I pojawia sie pytanie – Co dalej?

Niewiele sie dzieje i zbyt wiele staje. Czasami nie nadazam.

Mam wrażenie, jakby moje życie było przegrane. To strasznie boli.

Przypiekłem się na
słońcu tak, że teraz wszystko mnie swędzi. Opalenizna pokaże się zapewne za dwa
może trzy dni. Mam nadzieję, że nie będę cierpiał tak, jak po zeszłorocznym
opalaniu na Grand Turk, gdzie przez prawie tydzień, w pracy chodziłem bez butów
z powodu niewystarczającej ochrony przed żarem lejącym się z nieba.

Siedzę i po raz kolejny
oglądam te same durnowate filmy w telewizji. Niby 28 kanałów a w kółko
puszczają to samo. Niedługo będę mógł cytować dialogi z pamięci. W zeszłym
tygodniu kupiłem film. Kosztował mnie tylko 3 dolary. Tytuł był dosyć
oryginalny i może stąd mnie wzięło by go kupić. ‘Secret and lies’ to opowieść o
tym czego człowiek doświadcza, gdy poszukuje prawdy w życiu, będącej
wyzwoleniem duchów przeszłości. Samotności serca i plątaniny myśli. Brzmi
banalnie, jednak patrząc się na swoje życie dostrzegam nieustannie zmieniające
się obrazy przesuwające się klatka po klatce, których nie mogę zatrzymać a tym
bardziej zrozumieć.

W zeszłym tygodniu odbył
się pogrzeb S. Trudno mi poskładać myśli. Coraz więcej moich znajomych ‘gdzieś’
odchodzi. Zastanawiam się, czy jest jeszcze jakiś sens pozostania.

Gdy zniknie z gazet szpalt

twój ostatni rym, 
a twój srebrny alt 
rozpłynie się jak dym, 
tam na obłoku hen 
nie zapominaj nas, 
niech ci się wieczny sen 
rozjaśnia raz po raz.
 
 
   Czasem zanuć sobie o nas od niechcenia, 
   do widzenia, do widzenia, do widzenia, 
   my po kilku długich zimach i jesieniach 
   zasiądziemy obok ciebie - do widzenia. 
   Charakteru i figury tam nie zmieniaj,
   do widzenia, do widzenia, do widzenia. 
   Zostajemy tu na ziemi jak sieroty, 
   czasem przefruń tuż nad nami jako motyl.
 
Gdy zniknie z naszych klap 
twój ostatni włos, 
sforę nowych bab 
przyniesie hojny los,
tam na obłoku hen 
surowo nie sądź nas,
niech ci się wieczny sen 
rozjaśnia raz po raz...
 
   Czasem zanuć sobie o nas od niechcenia - 
   do widzenia, do widzenia, do widzenia, 
   my po siedmiu przedpokojach, siedmiu sieniach 
   zasiądziemy obok ciebie - do widzenia.
   Pozostaniesz w naszych sercach i marzeniach, 
   do widzenia, do widzenia, do widzenia. 
   My jesteśmy tu na ziemi naprzeciwko, 
   zamów dla nas tam na górze małe piwko.'

  • RSS