Wpisy z okresu: 11.2007

SURRENDER

1 komentarz

Alone in the crowd.

Podróż do Wiednia upłynęła tak sobie. Trochę stresująco ale jednak dotarłem do celu. Dzieci od razu przykleiły się do mnie i nie chciały odstąpić mnie na krok.
Samopoczucie takie sobie mimo, że czas który spędzam z dziećmi dostarcza mi wiele radości i zadowolenia.
Zauważam rosnącą we mnie obojętność. Mimo, iż wiem że można przestać oddychać, głęboko się nad tym zastanawiam.

FUTURE TENSE

1 komentarz

Czuję się jakbym wyszedł ze szpitala po nieudanej próbie samobójczej. Zero nadziei, zero chęci, sensu i dalszych perspektyw.
Właśnie kończę się pakować. Pani Wala i Pan Władek dumnie stoją już na korytarzu w oczekiwaniu na godzinę zero. Chyba tylko oni cieszą się najbardziej z – w zasadzie, dzisiejszej podróży.
Odczuwam pewien niedosyt. Po raz kolejny wyjeżdżam z miejsca w którym wiele się zdarzyło i jeszcze więcej zakończyło swój żywot. Czy mi żal? Wiele razy mi było żal. Jednak teraz nie potrafię zdefiniować dokładnie tego co czuję. Po części ulgę, po części rozczarowanie. Po części satysfakcję z ucieczki z miejsca… wolność. Wolność która tak naprawdę nigdy nie była moja i którą dzieliłem z osobami, które kocham.
Niczego jednak nie żałuję. Żałowanie tego co się stało było by próżne. Z drugiej jednak strony, próżne jest tylko życie. Ten sam scenariusz. Narodzić się i umrzeć. Śmierć przynajmniej przynosi ukojenie i spokój. Przynajmniej wtedy się nie tęskni.

Domykanie spraw niedokończonych przypomina mi efekt Zejgarnik. Z każdą domkniętą figurą robi się coraz to więcej miejsca, tworząc tym samym pustkę. Na chwilę obecną nie mam pomysłu czy nawet chęci na jej wypełnienie. Chwilami mam wrażenie, że wiele rzeczy się nie przytrafia tylko się stają. Niczym fakt dokonany. Kropka nad i. Za dużo się zdarzyło, za mało jeszcze wiem.
Wieczorami, gdy leżę już w łóżku staram się wziąć oddech tak, jakby był moim ostatnim. I każdego poranka budzę się na nowo. Ironia losu.

REST IN PEACE

1 komentarz

Czuję się tak nisko. Papieros za papierosem nie przynosi ukojenia. Mocna kawa nie stawia na nogi. Po raz kolejny chcę schować się pod kołdrę i przespać to wszystko. I jak zwykle historia lubi się powtarzać. Wyjazd – kolejna ucieczka. Niczym plaster na otwartą ranę.
I znowu boli. Niby inna sytuacja, ale ból wciąż ten sam.

To były jedne z najpiękniejszych 7 miesięcy w moim życiu. Nigdy ich nie zapomnę.

Dałeś mi nadzieję, a potem odebrałeś wszystko.

All good things…

must come end. M

Do wyjazdu pozostało jeszcze 7 dni. Przede mną jeszcze załatwienie wizy do Kanady, ponieważ komuś przypomniało się, że takową muszę posiadać więc teraz biegam i załatwiam co tylko można, by po otrzymaniu dokumentów migracyjnych móc wystąpić o wizę.
Ze zgrozą patrze na walizki. Jakoś nie mam nastroju do kolejnego wyjazdu. Nie cieszą mnie zatłoczone plaże Meksyku ani też górskie widoki Kanady. Tęsknię za ciepła pogodą. Temperaturą powyżej 25 stopni Celsjusza. Ciągle za czymś lub za kimś tęsknie. Ciekawe, czy któraś z tych osób tęskni za mną… Czy jest się na tyle kochaną osobą za którą się tęskni?

SEE CHANGES

Brak komentarzy

‚Właściwie miał być bal i luz
Bez Ciebie miało być
Wszystko już czekało
Tylko czas tak się wlókł
Ktoś głośno śmiał się, gdy jak grom
Z zakrętu wypadł TIR
Nagle w twarz reflektor
W ustach szkło, krótki krzyk

Przez dziesięć długich dni ten strach
Że zabrać może śmierć
Wreszcie przebudzenie
Cichy szept, pierwszy gest
Na półce bukiet róż, biel ścian
Cichutki mamy szloch
Drugie narodzenie
Prezent dał dobry los

Brak mi słów, a wstyd mi płakać
O Boże, dziękuję Ci
W końcu tylko mnie ocalił cud
Szansa na przetrwanie
Jak to mocno teraz brzmi
Tamci trzej pod krzyżem śpią do dziś

Tak bardzo chciałem mieć ten wóz
Dziewczyny kochać w nim
Nic się nie zmieniło
Tylko los zmienił kurs.’

Tobie w rocznicę.

Kolejna rocznica bez Ciebie. 10 lat to całkiem sporo. Mam nadzieję, że nie przeziębiasz się tam na chmurce. I cieszysz się tam, każdą nową chwilą. Chyba się powoli godzę z Twoim odejściem. Jednak wiem, że czasem odwiedzasz mnie we śnie. Wiem również i to, że kiedyś po mnie przyjdziesz i przeprowadzisz na drugą stronę. We śnie.

MY THEME

Brak komentarzy

Ogólny bałagan na podłodze świadczy o zaawansowanych przygotowaniach do wyjazdu. Jednak za nic w świecie, nie chce mi się tego usystematyzować. To, co rzeczywiście włożę do walizki i to, czego z pewnością nie wezmę powinno mieć swoje miejsce, abym w pakowaniu last minute nie brał tego czego nie potrzebuję a zostawiał to, co może mi się przydać.
Potrzebuję jeszcze tak z miesiąc urlopu, by poskładać myśli.


  • RSS