Wpisy z okresu: 9.2007

Po prawie 9 godzinach lotu z Miami utknalem na 12 godzin we Frankfurcie w oczekiwaniu na godzinny lot do Katowic. Myslalem ze mnie cos trafi. Siedzialem niczym bezdomny z kiwajaca sie od zmeczenia glowa i scisnietym zoladkiem od glodu. Dzieki uprzejmosci pracownikow mojej ulubionej linii lotniczj – Lufthansa, zamiast czekac kolejne 4 godziny wbili mnie na wczesniejszy lot. Kiedy podszedlem do stanowiska przypomniec sie niesmialo ze… jestem i czekam Pan bez wahania powiedzial: schnella schnella Sie hab ein platz. Nie moglem w to uwierzyc. Nawet kiedy wyladowalem z niedowierzaniem patrzylem na powiewajaca polska flage. No ale udalo sie. Obecnie odpoczywam. Jak zawsze po kontrakcie obiecuje sobie ze bede leniuchowal przez kilka dni od powrotu i zwykle konczy sie na slomianym zapale i pustych bez pokrycia obietnicach. Zaczelo sie bieganie po urzedach i sklepach. Zalatwianie wszystkich sprawi wypelnianie drukow. Musze jeszcze sie udac do ambasady mojego ‚ulubionego’ kraju po wize tym razem turystyczna bym mogl nieco dluzej pozwiedzac ten kraj.

Nareszcie podlaczony jestem do internetu. Walcze z uporem maniaka z routerem i jak na razie 1:0 dla maszyny. Jutro czeka go potyczka z serwisantem. Ciekawe co router na to. Pewnie rozdzieli sygnal.

Dzis skonczylismy prace dosyc pozno i w zasadzie nie klade sie spac, bo o 5 rano mam imigration na ktorym musze sie stawic obowiazkowo. Lot mam 9 godzin pozniej. Dojazd na lotnisko zajmie mi jakies 30 minut a potem kwitniecie na nim w oczekiwaniu na lot. Po wizycie w Hondurasie nastal Belize w ktorym sie rozchorowalem i w zasadzie nie ruszylem sie dalej niz do toalety bo tak mna telepalo, ze chwilami czulem sie jak na dyskotece upojony spazmatycznymi ruchami zdychajacego weza.
Jestem zmeczony. Z usilnym postanowieniem snu w podrozy zbieram sie pod prysznic. Nawet nie zdaze zjesc sniadania. Z drugiej jednak strony sniadanie mnie az tak bardzo nie obchodzi jak sen. Nie lubie, gdy nie jestem wyspany albo obcina mi sie moj wolny czas kosztem jakis chorych wymyslow dzieki ktorym, zamiast odpoczywac przesiaduje w pracy. I wlasnie teraz zauwazylem, ze popelniam straszne bledy jezykowe. Chyba czas najwyzszy na maly urlop. Lufthansa. Lot nr…

Jak mozna bylo sie tego spodziewac,wracam do Polski na male wakacje. Szkoda tylko, ze skrocili mi kontrakt i nie bylo mowy o mojej zgodzie lub jej braku. W poniedzialek wyladuje w Pyrzowicach. Odpoczynek, kilka wizyt i mala gonitwa w przygotowaniach do obrony pracy. Z jednej strony sie ciesze, bo jestem juz bardzo zmeczony a z drugiej strony ucieknie mi z jakies 2000 dolarow. Cos kosztem czegos. Wszystko ma swoja cene. Szkoda, ze po raz kolejny bolesnie teg doswiadczam.

Po tygodniowej gonitwie w pracy otrzymalem odcinek z wyplata. Usmiech na sama mysl o tych cyfrach nie schodzi mi z twarzy do teraz. W przeciagu tygodnia zarobilem tyle, ile zarabialem w San Diego przez prawie 3 tygodnie. Fakt ze jest to okupione zmeczeniem i wyczerpaniem fizycznym ale w sumie ostatnie 7 tygodni moge sie jakos poswiecic.
Kilka dni twemu po prawie 3 miesiacach odwiedzilem wyspe Wielkiego Turkusu – Grand Turk. Pogoda o niebo lepsza niz byla i jakos tak inaczej. Oddalilem sie znaczaco od ludzi i w ciszy morskich fal oddalem sie przyjemnosci plywania i relaksu na plazy. Przede mna wizyta na Wyspie Swietego Marcina i Swietego Tomasza. Zobaczymy jak bedzie, bo jeszcze nigdy tam nie bylem. Troche mnie ssie na sama mysl o tych wizytach ale wiem, ze prawdopodobnie bede tak zmeczony, ze nie bede w stanie sie cieszyc tzw. pelna piersia z powodu zmeczenia. Jednak jak na razie jest dobrze i nie narzekam. Staram sie zachowywac spokoj i dobre samopoczucie. Czy wytrwam? Trudno powiedziec, ale przynajmniej po czasie bede mogl stwierdzic, ze probowalem.

Przede mna jeszcze tylko jedna noc w hotelu i jutro rano jade do nowego miejsca pracy. Jestem jakis taki niepozbierany. Nic mi sie nie chce, jesc mi sie nie chce mimo, ze odczuwam glod i tak jakos dziwnie sie czuje. Mozliwe, ze przez zmiane czasu powoli dochodze do siebie. Przede mna lezy kanapka z Mc Donald’sa herbatka stygnie a mnie sie wcale a wcale nie chce po nie siegac. Wiem i widze, ze znowu schudlem. W sumie to bedzie okolo 7 kilogramow w przeciagu tygodnia. Moze powinienem zostac specjalista od spalania tluszczu i pomagac ludziom z nadwaga pozbyc sie zbednego balastu… Nawet mi sie nie chce myslec na ten temat. Niedlugo klade sie spac bo to juz 20.00 a jutro rano musze naprawde wczesnie wstac. Branoc.


  • RSS