Wpisy z okresu: 4.2007

Wspomniana kolezanka okazala sie ‚dziewczyna z plakatu’ wystawy Niech Nas Zobacza. No coz. Wiedzialem, ze juz gdzies widzialem ta twarz.
Update: mimo ze pracuje po 12 godzin czasami 16 na dobe, i mam stycznosc z wieloma ludzmi, odczuwam pustke i tesknote. Chce sie gdzies schowac. uciec. Przeczekac. Do jutra.
Powinno byc lepiej.

Dzis po raz kolejny przelezalem kilka godzin na plazy. Spieklem sie strasznie. Wszystko mnie swedzi – no moze nie tak do konca. Nareszcie slonce, plaza i lazurowo czysta woda. Widac nawet rybki. Hihi. Zeby tak jeszcze bylo z kim polzezec… A tak nawiasem mowiac, to kumpela – Polka, postanowila pokazac pruderyjnym amerykanom troche wolnosci osobistej. Sciagnela stanik krzyczac po polsku ze maja go sobie wsadzic w pewna czesc ciala.
Wiadomosc z ostaniej chwili. Kolezanka nalezy do rodziny.

Dzis jestem w Nassau na Bahama. Jakos nie chce mi sie isc na miasto. Jestem jakis taki rozbity. Moze to z powodu zmeczenia i ogolnego oslabienia podroza i wczorajsza praca do 1 w nocy. Jednak sloneczna pogoda napawia mnie chcecia wybycia z mojego M2. Tak. Jest dobrze. Koniec transmisji.

UNITED AIRLINES

1 komentarz

Jestem juz na Florydzie. Od Waszyngtonu rozbolala mnie glowa i trzyma nadal. Albo to cisnienie albo cisnienie spowodowane brakiem zasiegu w moim telefonie. Od jutra Bahamy i czasem Floryda. Koniec transmisji.

VIE – FRA

Brak komentarzy

Jeszcze kilka godzin i lece na Floryde. Nareszcie ciepla pogoda, slonce, plaza, praca i podrozowanie. Jednak w tym wszystkim odezwalo sie cos, za czym tesknilem i co mialo byc moim drugim ‚JA’. Mysle, ze najwazniejsze jest to, ze pamietam. Bardzo tesknie i wiem, ze jeszcze nadejdzie ‚ten’ dzien. Tak bardzo… nasz.

WIEN

1 komentarz

Wlasnie dotarlem do Wiednia. Czekam teraz, az dzieci sie obudza bo wiem, ze czekaly na mnie od kilku dni.
Jednak zostaje tu tylko 2 dni. We srode, lece na Floryde do pracy i przey najblizsye kilka miesiecy nie bedzie mnie w Europie, by moc sie spotkac z rodzina. Jrestem zmeczony ale i szczesliwy. Ide spac. Bez odbioru.

Sms późną porą:
‚Hej Brat. Dziś spotkałam Pania E. Zapytałam się jak tam jej córka – Pani M., a Ona, że nie żyje (…)’

Nie żyje.

Bardzo lubiłem Panią M. Razem szaleliśmy, jeździliśmy na przeglądy piosenek aktorskich a teraz jej.. nie ma.

TRUST ME

2 komentarzy

‚Drodzy młodzi przyjaciele,

U początku nowego tysiąclecia, gdy wciąż jeszcze radujemy się owocami Wielkiego Jubileuszu, ze szczególną mocą docierają do nas słowa, które Pan Jezus skierował kiedyś do Piotra: Duc in altum! – Wypłyń na głębie!

To wezwanie wypowiedziane u brzegów Jeziora Galilejskiego miało sens praktyczny – była to propozycja, ażeby Piotr odbił od brzegu i mimo zniechęcenia raz jeszcze zarzucił sieci. Równocześnie jednak miało ono głęboki sens duchowy: było zachętą do wiary. Tak właśnie zrozumiał je Piotr i zawierzył: “Panie, (…) na Twoje słowo zarzucę sieci” (Łk 5, 5). To zaś zawierzenie stało się fundamentem apostolskiej misji, jaką Chrystus przekazał Piotrowi mówiąc: “Nie bój się, odtąd już ludzi łowić będziesz” (Łk 5, 10).

Duc in altum! Dzisiaj te Chrystusowe słowa kieruję do każdego i do każdej z was: Wypłyń na głębie! Zawierz Chrystusowi, pokonaj słabość i zniechęcenie, i na nowo wypłyń na głębie! Odkryj głębie własnego ducha. Wnikaj w głębie świata. Przyjmij słowo Chrystusa, zaufaj Mu i podejmij swą życiową misję. Ludzie nowego wieku oczekują twojego świadectwa. Nie lękaj się! Wypłyń na głębie! – jest przy tobie Chrystus.

Sercem obejmuję każdego i każdą z was. Stale proszę Boga, ażeby prowadził was przez życie w świetle i mocy Ducha Świętego. Niech łaska Chrystusa zawsze wam towarzyszy.

Z serca wszystkim błogosławię: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego’
Jan Paweł II

Jak to mówią, dwa razy do tej samej rzeki się nie wchodzi. Trzeba być kompletnym idiotą, by postąpić inaczej. Od dziś, w tej materii… jestem ‚idiotą’. Nic a nic. Niczego ani chu chu się nie nauczyłem. Jest mi źle. Wczoraj myślałem, że zajączek przyniósł mi atomowe jajo niespodziankę. Szkoda tylko, że przed zbiciem skorupki, nie założyłem ochronnej pelerynki. Auć. Boli na nowo. Dzięki Ci Panie Boże, za ponowne przeżywanie tego, od czego chciałbym uciec.

MIDNIGHT

1 komentarz

Wiosenna aura napawa mnie chęcią na spacery. Jak nigdy, wzięło mnie na hasanie po lesie zabawy przy strumyku. Niczym małe dziecko biegam i podskakuje ciesząc się radośnie z możliwości korzystania z tych darów natury.
Jest już trochę lepiej. Nawet wybucham salwami śmiechu i to o dziwo, już z wielu powodów, nie tylko z żartów i dowcipów. Leżę w łóżeczku do późnego południa a potem leniwie zbieram się do robienia czegokolwiek. Co za życie. Jednak odpoczynek czy lenistwo lenistwem. Wolę regularne godziny pracy. Przynajmniej znam pewien ład i porządek panujący w moim życiu. Już za kilka dni wpadnę w taki rytm. Muszę zrobić badania lekarskie, kupić bilet i …. witaj Florydo. Witajcie Karaiby. Aloha Arubo. Tak. Życie inne niż wszystkie.


  • RSS