Wpisy z okresu: 4.2006

Jestem zniesmaczony. Przedluzyli mi kontrakt. Jestem zniesmaczony i zalamany. Znowu liczba 54 jest cholernym sponsorem dzisiejszego dnia. Szalony czas biegnie wolno, niczym sikajacy golab na krakowskim rynku. Jakby nie bylo, jest jak jest i nie zapowiada sie, by bylo inaczej. Wiec jakby nie bylo jest, i jest jakby nie bylo. Inaczej mowiac – sraczka. Tesknie. I jakby nie bylo tak jest, wiec coz mozna rzec. Nie moge juz wytrzymac. Chce do Ciebie. A co do Pana… to mozliwe ze odpoczne troche. Musze. Tego chce moj organizm, cialo i dusza.

ROSE

7 komentarzy

Przezycie z goraczka w 30 stopniowym upale, nie nalezy do najprzyjemniejszych rzeczy. Przynajmniej mnie nie telepie jak na kursie tanca Swietego Wita. Jednak nie jest zle. Zawsze moze byc gorzej.
Walcze. Walcze z myslami. Kto wygra??? Zobaczymy. A tymczasem nagrode dzisiaj otrzymuje cyfra… 54.

Nie bawi mnie bycie seksualna zabawka tylko dlatego, ze jestem przystojny, inteligentny i ogolnie bystry. Jednak nie lubie, jak sie traktuje mnie jako ´przedmiot´ by tylko mnie zaliczyc. Sam nie wiem czy to co mi sie ostatnio przytrafia to molestowanie seksualne, naduzycie itp. Wiem tylko jedno, ze nie czuje sie z tym dobrze. Jednak ktos uswiadomil mi, ze najwazniejsze jest to, ze w Polsce jest osoba ktora mnie kocha i ktora kocham i Ja.
Nie powiem, ze czuje obrzydzenie do siebie, ale … to chyba wszystko tlumaczy.
Porzucone mysli.

Juz niedlugo ewakuuje sie do Kanady a potem na Alaske. Nie moge sie doczekac tych miejsc z kilku powodow. Po pierwsze czas bedzie mi mijal szybciej w nowych miejscach, a co za tym idzie, szybciej zobacze Mojego Niuniusia. Po drugie znudzily mi sie juz te same pmiejsca, ktore odwiedzam od prawie 5 miesiecy. Aczkolwiek na Kajmanach Wielkich moglbym sobie troche poieszkac. Ale w Panamie – nigdy.

Zlapalem sie na tym, ze faktycznie ucieklem. Moje mysli nie sa tu gdzie jestem, moje cialo jest tam, gdzie nie ma moich mysli. Klasyczny przyklad poczatku schizofrenicznego rozszczepienia ludzkiego jesteswta.
No coz. Boli nadal, choc juz troche mniej. Codziennie wpatruje sie w zdjecia. Codziennie podziwiam wschody i zachody slonca. Codziennie zmagam sie z glupota pasazerow pytajacych chociazby o to, czy mamy na pokladzie kapitana i kto kieruje naszym pojazdem. No do jasnej cholery nikt. Podchodzimy do drzwi, wciskamy guzik i mowimy gdzie chcielibysmy pojechac. Sam juz nie wiem czy to kretynizm, czy raczej glupota. A moze i jedno i drugie? Tragedia to jeszcze nie jest bo pomaga przezyc. Ciekawe tylko jak dlugo.

Zrobilo sie ciemno mimo, ze slonce nadal swieci. Cialo podpowiada jak zyc by przezyc. Dusza przezywa zawirowania a Ja? Na nowo – jakby tego bylo malo, znowu zaczynam sie uczyc oddychac. Bo zaczynam odczuwac, ze na tym swiecie coraz mniej jest miejsca dla mnie. Nie potrafie sie zgubic. Moze juz sie zgubilem? Nie mam czasu by biec. Chce uciec. Nie wiem dokad. W samotnie.


  • RSS