Wpisy z okresu: 10.2005

MARTIN EST AMOUREUX

6 komentarzy

Jestem zmęczony życiem.

Gdybym wiedział jak poskładać na nowo, wszystkie rozsypane puzle mojego życia, długo zastanawiałbym się nad tym czynem. Przysiadłem. Łapię się na tym, że już sam nie wiem, czy mi zależy. Tak ogólnie. Na wszystkim. Taka stagnacja, bezcelowość, droga do nikąd przed samym sobą. Blichtr – przed światem. Serce pragnie ukojenia w swoim krzyku radości przez łzy. Umysł pojednania ze światem błądzącym pośród dzisiejszego – jutra. To jest ta chwila. Tu i teraz. Wolny w niewoli. Bilet w jedną stronę. Za każdym razem ‚jakiś’ dzierżę w dłoni. Wiem, że to moja dłoń. Jednak nie jestem przekonany co do widniejącej na bilecie destynacji. Ot tak. Egoizm na pół.

Kolejny raz zabolało. Za każdym razem coraz mocniej.

NOW I SEE

4 komentarzy

Jednak sobie nie radzę. Znowu przysiadłem i po cichu podcieram chusteczką zapłakane oczy. Nie wiem czy tęsknię. Nie wiem czy chcę. Nie wiem czy wiem. Temperatura serca spada. Moje uczucia zamarzają. Chyba już nie chcę niczego czuć. To boli.

GLITTER

11 komentarzy

Ogarnęło mnie zmęczenie po wczorajszym balowaniu. Pora na sen: 3 nad ranem. Pierwsze spojrzenie na zachmurzone niebo: 11.00. Pierwszy posiłek: 13.00. Jakiś film: 13.30. Pierwsza łza: 13.35. ‚Jakiś’ dołek: od 1 w nocy do… nadal. Może jakaś zazdrość. Może poczucie doświadczonej przykrości. A może… Tęsknota za czymś co już mam? Żal za utratą czegoś co może nie istnieje. Zaczynam dostrzegać coraz więcej niewiadomych i pojawiających się pytań. Chyba znowu zaczynam się gubić w gąszczu uczuć i emocji. I na co mi to wszystko, skoro nie wiem czy sobie poradzę?? Zaczynam powątpiewać, czy w ogóle sobie radzę.

ROSA CANINA

10 komentarzy

Chyba w przypływie swojej nadgorliwości, wylałem dziecko z kąpielą. Patrząc z perspektywy ostatnich dwóch tygodni – zrobiłem to nie raz. Serduszko bije. Wspaniale. Główka pracuje – rewelacja. W paszporcie stosowne adnotacje – szczyt marzeń. A Ja? Nie dość, że wodociągi zakręciły wodę, to Ja wylałem to nieszczęsne (albo i szczęsne) dziecko. Mam strasznego moralnego kaca. W celu oczyszczenia, wybiorę się do kościoła. Pomodlę się, oddam się kontemplacji umysłu, zawierzę siebie Najwyższemu. Na dodatek dalej będę wzmacniał się afirmacjami, pozytywnym myśleniem i optymistycznym nastawieniem do świata. Kac moralny to nie wszystko. Na tym się przecież świat nie kończy. Przecież: Wszechświat wspiera mnie w moich postanowieniach. Otrzymuje od Wszechświata wszystko to, co najlepsze.


  • RSS