Wpisy z okresu: 3.2005

Cudownie było się znowu wznieść na wyżyny. Mniej przyjemnie było runąć znowu na jakże twardy grunt. Zaczynam powątpiewać czy potrafię przynajmniej jedną z tych rzeczy zrobić dobrze. Znowu, więc szykuję się do ucieczki. By mniej bolało. By ból nie dotykał wprost. Zawsze powtarzałem, że Polska – to moja ojczyzna, a Mój dom, znajduje się w innym kraju. Siła afirmacji. To działa. W swoim rodzinnym domu, czuje się bardzo obco. Ale to już chyba nie jest „Mój Dom”. A więc, trzeba szukać gdzieś indziej.

REASON

4 komentarzy

Kiedy tak patrzę na wszystko to, czego dokonałem w swoim życiu muszę przyznać, że sporo się tego nazbierało. Po raz kolejny uświadomiłem to sobie, po rozmowie z Moją Kochana Przyjaciółką Panią C. Czasami dzwonimy do siebie i opowiadamy o naszych troskach, radościach, łzach i tryumfach. Taka wymiana doświadczeń niczym jak za dawnych dobrych lat studenckich- doładowuje moje akumulatorki i chce mi się na nowo żyć. Wiem, że porzekadło: Co nas nie zabije to nas wzmocni, jest tak prawdziwe jak świat, lecz czasem w obliczu tragedii, klęski czy chociażby chwilowej niemocy, niesamowicie trudno jest uwierzyć że tak jest.
Rozmawiałem wczoraj także z Matką Polką Holenderką od Gay – ów. Ucieszyła się z mojego telefonu. Chyba naprawdę mnie polubiła i nasze świntuszenie na temat majtek mojej vice – szefowej upapranych w pindakaas- ie. Oczywiście nie obeszło się bez pozdrowień. Dostali je Sam, Inke, Hans, Patryc, Imre, Michael no i oczywiście Ruth. Uwielbiałem rozmawiać z Ruth. Traktowała mnie jak kogoś bliskiego mimo, że znaliśmy się tylko z pracy, i to nie zawsze się widując. Z Inke, to się podpalało papierosy w nadziei, że nikt nie zobaczy. Jejcie. Ta kobieta ma ze 38 lat a zachowywała się jak nastolatka. Nie dość że przebojowa, to jeszcze elegancka i bardzo ładna. Co za czasy. Bardziej beztroskie niż dzień dzisiejszy. A Ja? Znowu na walizkach. Paszport w dłoni, kilka monet w kieszeni, i tak jak płynąłem do Rosji – biała chusteczka na pożegnanie powiewająca na wietrze na do widzenia. No to… pa.

„Союз неpyшимый pеспyблик свободных

Сплотила навеки великая Рyсь.

Да здpавствyет созданный волей наpодов
Единый, могyчий Советский Союз.
Пpипев:
Славься Отечество наше свободное,

Дpyжбы наpодов надeжный оплот.

Паpтия Ленина — сила наpодная Hас к тоpжествy коммyнизма ведeт.
Сквозь гpозы(годы?) сияло нам солнце свободы,
И Ленин великий нам пyть озаpил,
Hа пpавое дело он поднял наpоды,
Hа тpyд и на подвиг он их вдохновил.
Пpипев.
В победе бессмеpтных идей коммyнизма
Мы видим гpядyщее нашей стpаны.
И кpасномy знамени нашей Отчизны
Мы бyдем всегда беззаветно веpны.”

Zbyt dlugo zwlekalem. Zbyt dlugo

Każdy dzień inny, niepodobny do wczorajszego. Zmiana goni zmianę i sam już nie wiem czy coś z tego wynika. Sowa twierdzi że tak. Jakby nie patrzyć, swoją rację ma. Jednak, gdy próbuję odnieść to do Mojego życia już takie proste i oczywiste być przestaje. Ulubione pytanie Flarunii: Nooo ale czego….?, obija mi się takim echem, jakbym nic innego w życiu nie robił tylko zastanawiał się właśnie dlaczego. Chyba obie z Sową mają rację. Trzeba przestać zadawać pytania tylko działać. Postanowiłem zatem zmienić miejsce pracy, bo mimo spokoju i komfortu pracy, nie sprawia mi już takiej satysfakcji jak kiedyś. Nawet nie przypuszczałem, że wysyłanie CV może być takie ekscytujące. Nawet nieźle mi idzie. Wysłałem około 50. Może pobiję kolejny rekord? Z drugiej jednak strony, bicie rekordów nie jest tym, czego bym chciał dla samego siebie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której non stop stoję na podium i nigdy nie dotykam podłoża. Nie chciałbym zatracić poczucia więzi z elementem ziemi. Czasami potrzebuję ugruntowania, i dlatego moje sprawy sercowe pozostawiają wiele do życzenia. Hmmm zbyt wiele słów, zbyt mało czynów. Zbyt wiele czynów, zbyt mało uczuć. Zbyt wiele uczuć, zbyt mało wolności. Zbyt mało wolności i jeszcze mniej… siły.

Zastanawiam się czy Ja jeszcze wogóle funkcjonuję. Wciąż biegam i załatwiam wiele spraw, czytam, przerzucam papiery z jednego stosu na drugi a na dodatek zaczyna wiać wiatr halny. To nic, że nastrój mi siadł, głowa zaczęła boleć, straciłem apetyt i znowu chudnę- tylko tak można nazwać taki spadek wagi a w tym wszystkim najwspanialsze jest to, że znowu będę musiał wytaszczyć moją Panią Walę i przyszykować sie do podróży. Jest dobrze, będzie jeszcze lepiej. Tak, oczywiście. Kogo Ja oszukuję. Jest tragicznie. Sprawa w sądzie… wycofana- nawet się cieszę. Praca- idzie pełną parą. Kwiatki czekające do przesadzenia… stoją w kilometrowych kolejkach. A Ja??? Jak to Ja. Zużyłem wszystkie chusteczki higieniczne na podcieranie noska z powodu intensywnych łez płynących z moich wspaniałych, dużych, niebieskich oczu. Żyć nie umierać. Mam już nawet urnę na wypadek śmierci. Jak sie ładnie wymyje- to będzie całkiem niezły shaker do drinków. Wspaniałe połączenie geniuszu ze sprytem. Tylko co Ja zrobię z kompem, telefonem komórkowym, telewizorem, zegarkiem, moimi wspaniałymi lampkami halogenowymi, skradzionym mi rowerem, nowoczesną szczoteczką do zębów, niezmieloną paczką zagranicznej kawy, nieprzeczytanymi książkami, niewykończonymi perfumami??? Gdzie Ja to wszystko zmieszczę?! Czy piece krematoryjne są aż tak pojemne? Jeśli nie, to daj Mi Panie Boże czas i siłę na wybudowanie takiej kotłowni gdzie pomieści mi się to wszystko razem z kartonową bądź wiklinową trumną- które nota bene robią istną furorę w Wielkiej Brytanii. Świetny produkt eksportowy- trumny wiklinowe. Wyłożę ją tylko jeszcze jakimś materacykiem z gąbki i mogę umierać.

„Tyle chciałem Ci dać
Deszczem kwiatów okryć Cię
Czasem porwał mnie wiatr
Chciałem siebie odnaleźć
Lecz nie ma mnie.

Tyle chciałam Ci dać
Ubrać miłość w spokój snu
Gdzieś byłeś, a ja…
Twoich dłoni szukałam i Twoich ust.

Bo ja przez Ciebie zginę
Bo ja przez Ciebie nawet nie wiem jak żyć
Sto lat niech chociaż minie
Nim spotkam Cię znów
Proszę Cię… zostaw już.

Wiem, że grałem nie fer
Głupie kłamstwa, czasem flirt
Nie wiedziałem, że wiesz …
Przecież mogłaś pogadać
A tu tylko list…

Mogę zmienić swój świat
Byleś ze mną była znów
Będę kochał Cię tak
Jak to było, gdy miałem 20 lat.

Bo ja bez Ciebie zginę
Bo ja bez Ciebie nawet nie wiem jak żyć
Sto lat być może minie
Nim spotkam Cię znów
Proszę Cię… , błagam wróć.

Przecież wiesz jak jest
Kochałam Cię …
Wierzyłam w to co mówiłeś
Chociaż czułam dziwny lęk
Przecież wiesz jak jest
Nie, nie… innym rytmem dziś
Gra muzyka naszych serc

Tyle chciałem Ci dać…”


  • RSS