Wpisy z okresu: 1.2005

WORST

5 komentarzy

As bad as it gets.

Jest zle. Rzeklbym jeszcze gorzej. Gorzej niz wczoraj. Matrix.

JUST GREAT

2 komentarzy

Jednym slowem jest cudownie. Kolejny dzien stycznia- tym razem 23 (juz 23!!!), kolejny dzien roku. W takim tempie to sie szybciej zestarzeje niz przewiduje norma statystyczna. Doslownie cudownie. Nie moge powiedziec ze wieksza czesc czlonkow mojego ciala mnie boli bo tak nie jest. Odczuwam jedynie bol glowy, frustracje, zdenerwowanie, ogolny niesmak spowodowany nawet do konca nie jestem w stanie okreslic czym, i tak uplywa mi zycie. Jest naprawde cudownie. Z drugiej jednak strony, jestem podekscytowany propozycja pracy, lecz na dzien dzisiejszy zastanawiam sie, jak to wszystko pogodzic ze soba. Moze faktycznie sie starzeje i zachodzace procesy w mozgu nie maja juz takiej szybkosci? Ide sobie poplakac. Choc juz nawet nie wiem jak smakuja lzy bo stracilem nawet smak. Jest cudownie!!!

Z wielka werwa i zapalem zabrałem się za pisanie swojej dysertacji. Z rozmachem zacząłem klumpac w klawisze klawiatury i mam już ok. 12 stron. Moja glowa wyglada jakby była gotowa do startu w zawodach balonowych dookoła swiata, oczy jakby były pilkami tenisowymi, a palce mam tak wyrobione ze mógłbym brac udzial w filmie pornograficznym jako lesbijka. Gdziekolwiek nie spojrze tam widze terminy: fellatino, homoseksualizm, biseksualizm, pederastia, clitoris, czynność seksualna, ejakulacja, pedykacja, gang- bang, lubricato, zoofilia, pedofilia, sperma, hymen, orgazm, onanizm, penis, pochwa, rimming, petting, necking, defloracja, coitus vaginalis, analingus, narcyzm, obrzezanie, soft- core, hard- core, trybada i inne. Wczorajszej nocy miałem taki sen erotyczny ze sam się sobie dziwie ze ja tak potrafie. Mowia ze nic, co ludzkie nie jest ludzkie, ale skoro się dziwie to może nie jestem człowiekiem???

‚Everything you are
Everything you’ll be
Touches the current of love
So deep in me
Every sigh in the night
Every tear that you cry
Seduces me

All that I am
All that I’ll be
Means nothing at all
If you can’t be with me
Your most innocent kiss
Or your sweetest caress
Seduces me

I don’t care about tomorrow
I’ve given up on yesterday
Here and now is all that matters
Right here with you is where I’ll stay

Everything in this world
Every voice in the night
Every little thing of beauty
Comes shining thru in your eyes
And all that is you becomes part of me too
‚Cause all you do seduces me

And if I should die tomorrow
I’d go down with a smile on my face
I thank God I’ve ever known you
I fall down on my knees
For all the love we’ve made

Every sigh in the night
Every tear that you cry
Seduces me seduces me
All that you do …
… Seduces me’

- ‚Czy moge???
- Mozesz.
- Pytam sie naprawde. Moge?
- A Ja Ci odpowiadam ze mozesz.’

Juz niedlugo Pani Wala doczeka sie wreszcie wypelnienia moimi rzeczami. Tylko co ja zapakuje do tak malej walizki? Tutaj znajduje sie cale moje zycie. Moje dziecinstwo, wspomnienia, dzien, ta chwila. Oklejone nalepkami meble z czasow, gdy chodzilem do szkoly podstawowej. Różne przyslowia wypisywane na drzwiach od pokoju, gdy uczeszczalem do liceum. Obrazki, kartki i przedmioty wiszace na scianach z okresu studiow. Jak mam spakowac wszystkie listy, zdjecia, pamiatki, ubrania, ksiazki? Moze to i lepiej ze wspomnienia sa czescia mnie. Ze nie wazne gdzie sie znajde, moje serce przypomni mi o tym co piekne, smutne, radosne i wartosciowe. Dzisiaj Ktos powiedzial mi ze pakujac sie- uciekam. Tak. To prawda. Nie chce tkwic w miejscu gdzie moje korzenie zapuszczaja sie mocniej i glebiej w „ta” ziemie. Nie chce spedzic zycia w poczuciu tesknoty tego co stracilem, i w poczuciu zalu z tego czego nie zrobilem. Mysle, ze powoli zapadam na chorobe naszych czasow zwana- niespelnieniem. Chce czuc powietrze w plucach. Promienie slonca na mej twarzy. Chce czuc przemykajacy sie pomiedzy palcami moich dloni- wiatr. Chce dostrzec to, czego nie widac z polnocy. Zobaczyc wschod slonca z zachodu. Uslyszec gwar w ciszy. Zrozumiec kazde: dlaczego. Nie widze siebie jako starzejacego sie czlowieka niczym moj ojciec, i pluc sobie tak jak i On w brode, ze moglem zyc inaczej. Chce wierzyc ze: warto. Chce znowu poczuc to… co

- ‘… Myslisz ze jestem prozny czy tak?
- Hmmm. Pragniesz by Cie podziwiano.
- Spiewamy i tańczymy, po to, by nas kochano. Zobacz! Drzewa się kołyszą. One tez robia wszystko, by je zauważano. No, może nie klaszcza i nie chodza, ale rosna dajac chlod w upalny dzien, w cieniu swoich galezi.
- To prawda. Jednak wydaje mi się…
- ze to nie fair podziwiac siebie, wpadac w samo zachwyt, mowic ludziom o swoich plusach i zaletach?
- Dokladnie!
- Jak się czujesz, gdy w Twoim towarzystwie ktos zaczyna opowiadac o tym, jakie ma nieudane zycie, jak nie potrafi się już cieszyc z wygranej na loterii, ze smacznego posilku, przyrządzonego przez partnera, serdecznego uśmiechu staruszki, dziękującej za pomoc przy przeprowadzeniu jej przez ruchliwa ulice? Jak się czujesz słysząc to, z czym sam się zmagasz każdego dnia?
- To prawda. Mam ochote powiedziec, by taka osoba, przestala mowic.
- Czego chcesz zatem jeszcze?
- Zapewnienia, że ze mna nie będzie tak samo. Ze nie będę zrzędzić, narzekac, opowiadac o swoich wadach…
- Oto i odpowiedz na Twoje pytanie.
- Chce mieć pewność!
- Jeśli chcesz w zyciu gwarancji, w takim razie nie chcesz zyc…’

Czas nabiera znowu tempa. Po ostatnio ospale spedzonych 2 tygodniach, zasiadlem wreszcie do nauki. Wystarczyla chwila, aby po przeczytaniu kilku linijek artykulu stwierdzic, ze nie mam na nic ochoty.
Duchy przeszłości zaczynaja znowu mi przypominac o P. Nie wiem ile to jeszcze potrwa. Może kolejny rok? Nie mam już sil by udawac silnego wiedzac i czując, ze jestem niczym domek z kart. Uśmiecham się mimo, ze nie czuje się szczesliwy. Placze, wiedzac ze i to nie daje mi ukojenia. Sowa twierdzi ze to przez ojca- z którym tak a propos nie odzywamy się do siebie już od miesiąca. Może pobijemy rekord??? Poprzedni wyniosl z jakies 6 miesiecy. Wciąż jednak mamy szanse. Może chociaż to nam wyjdzie dobrze w relacji ojciec- syn. Uzmysłowiłem sobie, ze zaczynam nienawidzic tego domu tak samo, jak zaczynam odczuwac nienawiść do ojca. Czasami mysle, ze nic w zyciu nie ma sensu. Człowiek się rodzi i umiera. Raduje się i cierpi. Wznosi się i … upada.

NOWY ROK

4 komentarzy

2005


  • RSS