To byl chyba jeden z najgorszych wieczorow w tym roku, i jedna z najgorszych wigilii w calym moim zyciu. Moj ojciec nie przemowil ludzkim glosem- jak narazie (ma jeszcze szanse bo do polnocy niecale 3 godziny.), lecz grzmial niczym wsciekly kaznodzieja na poscie seksualnym, ze nie trzymam sie zasad moralnych, ktore obowiazuja w dzisiejszym swiecie. Przelamalem sie oplatkiem, ale tylko z psem. Pies chyba wyczul co sie dzieje, bo nawet go nie skonsumowal.
Dzieci przyszly do mnie do pokoju i siedzialy dluzsza chwile, dodajac mi otuchy i podajac chusteczki na otarcie lez.
Po okolo dwoch godzinach poszedlem do jadalni. Kyra Sirvan i Callan Sergen rozdawali prezenty, dobierajac sie wczesniej do czekoladek, i zapominajac o pozostalych paczkach. Hmmm uroki bycia dzieckiem. Wiem ze i w glebi duszy i Ja nim jestem, lecz musze sie troszczyc juz sam o siebie. Smutne, a jakze prawdziwe…