Wpisy z okresu: 10.2004

TAK BARDZO…

4 komentarzy

„Thousands of kisses, thousands of a thousand One by one of my lips to your lips deposited Of the million seconds, instantaneous of happiness Unobtrusive disappeared in a palpitation
Thousands of soft words on avoid-break flown away made up Numéros without never daring to speak d’aveux Bouts torn in waste baskets the défroisser to restick them, read and keep them
Thousands of caresses to the square millimetre Of the thousands of cries of breaths to our gotten mixed up mouths escaped effleurés Pans of ciels, touched, sleeps Rayés as if all that n’avait ever be
I would like all to collect in large bags dustbin the words forgotten of most banal in most beautiful Qu’aucun does not lose these so invaluable moments These sentences were said, these moments took place
All to record to add the sound odors ADN, impressed, but that never nothing dies These million films of us, but not of the cinema All lost scenes that l’on did not play
Tous.les.jours would be opened where we would be less strong All these embryos d’amour, all these Sincères dawns, uncovered, fragile and truths of frankness to re-examine Us thus would return to us perhaps better
Thousands of kisses, thousands of a thousand One by one of our lips on skins deposited Of the thousands of thoughts, moments d eternity Of glances exchanged in stations exchanged Of the thousands of kisses in a covering joint d’oeil forgotten.”

Za kazda krzywde tego swiata,
Za kazda lze wylana dzis,
Za kazdy usmiech odebrany,
Za kazdy dany gest…

Już raz wolalem: „Boze Mój Boze, czemus mnie opuscil”. Historia się powtarza. Poprzednio jednak dostalem taka informacje od Najwyzszego ze Mnie nie opuscil, ze teraz jestem bogobojny. Dopadl mnie SAD i na dodatek zwalily mi się wszystkie problemy tego swiata na glowe w momencie, kiedy dochodze do tego, co jest nie tak w moim zyciu, ze sfera uczuc krzyczy i piszczy ile wlezie, domagajac się rownego traktowania na rowni z kariera zawodowa.
Moja skrzynke mailowa i pocztowa zalewaja tony informacji od ludzi, z którymi kontakty się jakos urwaly, rozmyly a kazde z nas, poszlo w swoja strone. Uwielbiam te sms- y i telefony z prosba o pomoc. Najciekawiej jest wtedy, gdy sam placze do sluchawki mowiac ze mam katar, albo ze u mnie taki przeciag jak podczas burzy wiatrow na marsie. Jednak ostatnio wszystkie moje problemy uderzyly w somatyke. Wszystko co jest nie tak w moim zyciu, natychmiast komunikuje mi moje cialo. Już od 10 dni zakraplam oczy kroplami, aplikuje sobie masci, pecherzyk zolciowy mnie boli, kregoslup rwie, miesnie mam napiete, jestem zmeczony a na to wszystko jeszcze naklada się wspolne mieszkanie z moim Ojcem. Czy On zawsze musi mi mowic co mam robic? Wpadl dzis rano do kuchni i osadzal mnie od trzci i wiary ze jest balagan, ze naczynia nie pomyte, co ja będę jadl na sniadanie i czy sobie poradze w odgrzewaniu plackow ziemniaczanych z lodowki. Traktuje mnie jak dziecko. Wrrrrr.

„TY”

6 komentarzy

07. 00 Kuchnia- wchodzac do kuchni.

Ja- Czesc.
Ojciec- Czesc.
- Za ile idziesz do sklepu?
- Zaraz się umyje i ide.
- A ten jest u Ciebie?
- Kto?
- No ten, no wiesz… Twój kolega…
- Nie. Nie ma nikogo. Jestem sam.
- Ahaaa (lekki usmiech).

Mój Ojciec iscie uradowany ze nikt nie nocowal u mnie mimo, iż uprzedzalem Go ze tak może się zdarzyc, bo będę z kolega opracowywal ankiete do badan. Jakos nie dal mi tej satysfakcji by po raz kolejny zaczal się domyslac ze Jego syn jest spedalony biseksualnie.

22. 00 Pokoj.
Mój Ojciec wszedl pewnie acz nieco smutny i zaczal z wielkim wyrzutem:
Ojciec- Dlaczego wymeldowales Corke?
Ja- slucham???
- No wlasnie przyszlo pismo ze nie jest już zameldowana u Nas.
- Jak to. Przeciez mowilem ze za nic w swiecie Jej nie wymelduje…
- Już nic nie mow. Ja się pytam dlaczego to zrobiliscie (Ojcu chodzilo o moja Mame i o Mnie).
- Nic nie robilismy. Jeszcze raz powtarzam ze nie wymeldowywalem ani nigdy nie miałem w planie wymeldowywac z domu!
- Jednak ktos to zrobil!
- Może sasiedzi…
- A opowiadasz. Ty albo Matka…

W tym momencie zrobilo mi się bardzo przykro. Jak On mogl pomyslec ze wymeldowalem Moja Kochana Dzidzie z mieszkania??? Powinienem się przyzwyczaic. Zawsze taki był.

Mieszkanie z ojcem przypomina mi „pedalska” pare gdzie jednemu z partnerow stuknelo iles tam lat po 50 a drugi jest ze 30 lat mlodszy. Ja sprzatam i piore- a mój ojciec gotuje i zmywa naczynia. Nie było by w tym nic strasznego, gdyby nie fakt iż dezorganizuje mi ¾ mojego zycia. Po ekscesie z kupnem lodowki, bez ktorej jakos przezylem lato, przyszla kolej na krajalnice. Rozkrecil ja w trosce o mnie. Aby latwiej mi się kroilo, postanowil wymienic zlamany przycisk. Nigdzie nie dostal nowego przycisku, ponieważ już ich nie produkuja, wiec zostawil rozkrecone narzedzie AGD w wolnym pokoju mowiac, ze jeszcze przyjdzie taki czas, ze mi ja skreci. Kiedy tylko wyszedl na zakupy natychmiast wzialem srubokret i sam skrecilem mój cudowny mechaniczny noz do krojenia w glownej mierze- chleba. Jakos mi przeszlo. Kilka godzin intensywnych cwiczen oddechowych odnioslo skutek. Najlepsze dopiero nastapilo w momencie, kiedy postanowilem napic się mleka. Otworzylem zgrabnie kartonik i co??? Mleko zaczelo się dziwnie pienic. Przez chwile przyszlo mi nawet na mysl, ze może owa krowa była chora na wscieklizne i to przeszlo na mleko. No nic. Wypilem. Dalej już nie wnikalem co to było. Nastepnym razem zrobie awanture w sklepie.

Uwielbiam swoje bagienko zwane zyciem. Wciąż nie mogę wyjsc z podziwu, jak można tesknic za kims kto nie chce Mnie znac. Tesknic za kims, kto mowil KOCHAM i odwracajac się przez ramie rzucil: to koniec. Sowa mowi, ze Jego już nie ma. Wiem ze nie ma. I wiem tez, ze już nie powroci. Czuje się taki maly i niemądry. Nie znajduje slow, by opisac to jak się czuje. Jak mi Ciebie brakuje. Cholera. Tak bardzo tesknie…

LODOWKA

9 komentarzy

Przyjechal mój ojciec. Od razu powyciagal mi z szuflad lyzeczki od herbaty które pochowalem z uwagi na fakt ze raczej przypominaja wiosla niż przyrzad, którym ktos moglby sobie zamieszac w kubku. Na dodatek polecial kupic lodowke. A na cholere mi teraz lodowka. Zima się zbliza, wynioslbym na balkon i nie byłoby klopotu. Mogl pomyslec kiedy było lato a nie teraz. Chyba wie, jak mnie zdenerwowac.
A w pracy ledwo co wszedlem na oddzial i juz sie zaczelo. Panie Magistrze, Panie Magistrze dzwonili z zaopatrzenia czy pan na rok u nas bo nie wiedza co ubrankiem i kitlem dla mnie. Nie zdazylem odpowiedziec, a juz bylo Panie Magistrze, Panie Magistrze- Pani Ordynator Pana prosi- pilne. Zapytalem Pania Psycholog z pediatrii czy nie poszlaby ze mna tak dla otuchy. Okazalo sie ze chodzi o jedna z pielegniarek. Odetchnalem. Myslalem, ze pojawil sie jakis nozownik albo inny- ktoremu zalecilem konsultacje psychiatryczna mimo, ze mnie prosil by nie przysylac mu zadnego lekarza.
Na dodatek tuz przed wyjsciem z pracy, dostalem zlecenie konsultacji pacjenta z którym siedzialem prawie godzine. Dobrze ze do gabinetu wpadla pani doktor z zapytaniem ile nam to jeszcze zajmie. Odparlem ze jeszcze chwilka. Po kilku minutach pozbieralem papiery i się pozegnalem. Niestety na korytarzu dopadl mnie znowu i się dopytywal, dlaczego akurat jego konsultowalem mimo, iż wyjasnialem mu, ze to standard. Nie wiem czy uwierzyl czy tez nie, ale potem dorwal pielegniarki i je zaczal wypytywac. Chodzily cale wsciekle mowiac, ze jeśli tak dalej pojdzie, to będę musial personel medyczny konsultowac a nie hospitalizowanych.

„I had wanted to wrap this book up in a neat little package. I wanted a perfect ending. Now I’ve learned the hard way that some poems don’t rhyme, and some stories don’t have a clear beginning, middle, and end.”
Gilda Radner

- (…) ‘teraz już wiesz, ze wszystko ma swój koniec. Kiedy cos się konczy, zawsze cos nowego się zaczyna.
- Niesamowite jest przemijanie…
- To prawda. Przemijanie zawsze zmusza do refleksji nad soba. Nigdy nie osiagniesz szczescia i ogolnego zespolenia ze swiatem, jeśli nie będziesz wiedzial, Kim jestes.
- Ciagle szukam.
- Kto szuka nie bladzi.
- Kiedy tak krocze z Toba, wydaje mi się ze Jestes tylko Mój,
- To prawda. Jestem Twój. Jestem także kazdego, kto mnie potrzebuje.
- Wiesz ze jestes wszystkim co widze, czuje, slysze…?
- Wszystkim czego nie widzisz, czego nie znasz, co posiadasz i za czym tesknisz.
- Jak możesz być tym czego pragne, kiedy wiem ze jestes wszystkim czego doswiadczam?
- Jestem wszystkim co dotyczy Ciebie. Jestem Kazda Twoja czastka.
- Czy Ty, to Ja?!
- Tak. Ja jestem Toba a Ty jestes Mna.
- Jak mam to rozumiec?
- Na takim etapie samoswiadomosci jakim jestes, wiesz to ze Ty- to Ja. Zaczynasz dostrzegac zlozonosc swiata. Zaczynasz rozumiec, ze dychotomia daje wiedze. Poznajesz wartosci poprzez kontrast. Nie moglbys glosic tryumfu, nie znajac porazki. Nie cenilbys zdrowia, nie doswiadczajac choroby.
- A smiertelne choroby? Dlaczego tylu ludzi umiera, a tylu drani dozywa poznej starosci? To niesprawiedliwe.
- Chcialbys umrzec?
- Czasami mam dosyc.
- Zatem odpowiedziales sobie na to pytanie.
- ???
- Podswiadomie dazysz do samounicestwienia. Choroby takie jak astma, wrzody zoladka czy nowotwory sa reakcja organizmu, na nie akceptacje siebie.
- Ale ja Kocham Zyc. Kocham Zycie!
- Mowisz KOCHAM? Wiec dlaczego wiele razy placzesz i prosisz o smierc?
- Tak się mowi. To ludzka reakcja na stres.
- Ludzka podswiadomosc nie zna ‘takich’ zartow. Jeśli jest Ci zle, podswiadomosc kreuje to, czego pragniesz. Czy tego wlasnie chcesz o co prosisz? (…)’

WALTRAUDA

6 komentarzy

Milosc nie zna granic.

Ostatnio rozmawialismy w towarzystwie na temat imion. W pewnym momencie, przypomnialo mi się ze jedna babeczka miala na imie : WALTRAUDA. Mój kolega natychmiast zripostowal, iż jej rodzice musieli jej nie kochac, skoro dali jej tak na imie. Nie wiem, czy nadanie dziecku takiego imienia to tylko fanaberia, przemyslana decyzja czy raczej chec zemsty, za nieudane dziecinstwo rodzicow.

Obecnie, w moim zyciu: ucieka mi czas. Sterta ksiazek kwitnie przy stoliku, przy lozku, w gabinecie i w pozostalych pokojach mieszkania. Z dnia na dzien, dochodzi mi coraz wiecej testow do opracowania. Na razie analizuje tylko te, które sa niezbedne do wypisania opinii i kart historii chorob pacjentow. Reszta- musi na razie poczekac. Co chwila dzwoni jakis pacjent, a Ja powoli już się zastanawiam, gdzie ich wszystkich upchnac. Moja Dzidzia miala przyjechac do mnie we wrzesniu. Nie przyjechala. Jej Mama nie mogla. Najwczesniej zobaczymy się w grudniu na swieta. Jest jeszcze jedna mozliwosc. Mam nadzieje, ze wygospodaruje z jakies 4 dni i pojade do Niej wczesniej. Nie wszystko jest jednak stracone.

Im wiecej rozmawiam z pacjentami w szpitalu, tym czesciej zadaje sobie pytania, na postawienie których niejednokrotnie albo nie miałem odwagi, albo odpowiedz na nie, nie miala dla mnie az tak wielkiego znaczenia. To zadziwiajace, ze tak wiele mam, a jednoczesnie tesknie. Nie powiem ze nie jestem szczesliwy- bo to nie prawda. Uwazam się za czlowieka sukcesu. Gdyby nie moja determinacja, upor, zdecydowanie i sila, nie udałoby mi się osiagnac tego, co mam. Jestem wolnym czlowiekiem. Mam co jesc, mam gdzie mieszkac, mam plany, mam pieniadze, marzenia, wiare i nadzieje- które czasami slabna. Wokół mnie sa ludzie których Kocham, i którzy Kochaja i mnie. Moja Kochana Kyra Sirvan jest jedna z najwspanialszych istot na ziemi i jakze podobna do innych, których nie znam. Brakuje mi slow, by wyrazic jak wiele daje mi spogladanie na Nia. Patrzenie jak się smieje, rozrabia, wola mnie i krzyczy: NEIN, gdy Mama prosi Ja do stolu. Kiedy ostatnio rozmawialismy przez telefon, polecialy Jej lezki. Tuz pod koniec rozmowy z S.- Matka Mojej Dzidzi, slyszalem jak mowila: OC Mami. OC. Gema do Martin. Pozniej się dowiedzialem, ze chciala przyjechac nawet metrem do Mnie.
Wczesniej, nie zdawalem sobie sprawy, ile mogą, ile znacza takie slowa dla kogos, kto czesc swego serca „oddal” drugiemu czlowiekowi. Bardzo podnosza na duchu. Nadaja sens zyciu. Nie pozwalaja umrzec.


  • RSS