Wpisy z okresu: 9.2004

No i wreszcie doczekalismy się obiecanej wloskiej kolacji- kawa, spaghetti, wino, ciasto i znowu wino. Już nawet nie licze ile lampek. Wiem tylko, ze nawet szampana chlipalismy, bo wznosilismy toast, i jeszcze jeden i znowu. Chwilami czulem się jak w pracy. Ludzie nawijali o problemach, ludzkiej egzystencji, pieniadzach, firmach i o wszystkim co trapic może. Ja siedzac przytakiwalem, usmiechalem się, mowilem: tak, nie, tak sadzisz, rozumiem, możesz wyjasnic to, możesz wyjasnic tamto, jeśli dobrze zrozumialem to masz na mysli to i to… Istny cyrk.

I zaczal się nowy tydzien. Dzis już środa a ja po poniedzialku nie mogę jeszcze dojsc do siebie. Dzisiaj ledwo co wszedlem na pediatrie a już babki wolaja: Panie magistrze, Panie Magistrze- jest pan proszony do swietlicy, Panie magistrze jest pan proszony na chirurgie dzieci. No i polecialem. Wchodze, a tam już sterta testow, kilka kobiet z oddzialu się zlecialo do analizy i konsultacji. I się zaczelo. Najbardziej mi się smiac chce z tego, iż pediatria i chirurgia dzieci nie sa oddzialami na których prowadze konsultacje. A już najbardziej dobila mnie Siostra Oddzialowa, która stawala okoniem, gdy uslyszala pare chyba niewygodnych dla niej cech charakteru. Ciagle powtarzala- to nie Ja, Ja taka nie jestem, jestem zupelnie inna. Hehe. Kobiecina się wystraszyla w pewnym momencie, bo podziekowala i szybko zwiala tlumaczac się brakiem czasu i nadmiarem zajec. Nie ma to jak dobra wymowka.

ROYAL DULTON

10 komentarzy

Wstaje codziennie rano, dziekujac Bogu za spokojny sen, i za wszystko co mnie spotyka. Potem poranna toaleta, spacer z pieskiem, zakupy i sniadanie. Nastepnie pije kawe w porcelanowej filizance Royal Dulton- to ta w recznie malowane wzorki jak u Hiacynty Bukiet, papieros- jeżeli mam i jeśli akurat mam ochote- tak do kawy, niczym ciastko lub paczek. Kiedy mam dyzur w szpitalu to biegne jak zawsze na ostatnia chwile, wpadajac przez izbe przyjec domagajac się klucza do swojego pokoiku, w którym się przebieram w ubranie sluzbowe. Jeśli nie ide do szpitala, zasiadam do komputera i pisze prace egzaminacyjne. Rozrywka jak w Las Vegas. Nastepnie jakis obiad w godzinach 16. 00- 18. 00. Potem to już znowu pisanie, wieczorna toaleta, lozeczko, czytanie ksiazki i sen.
Dzisiaj postanowilem nieco odmienic jakze szary i schematyczny plan funkcjonowania swojej osoby. Zdaje sobie sprawe ze się starzeje, ale w moim wieku tez miewam takie zachcianki ze tylko boki zrywac. Jako ze nigdy nie kapalem się w winie, dzisiaj postanowilem zaspokoic swoja zadze. Wlalem wino do wanny, troche wody- by się od oparow nie ululac i chlup. Polezalem, wypoczalem, zakrecilo mi się w glowie od tych procentow. Już jakos doszedlem do siebie ale ledwie na oczy widze i zastanawiam się z jakiego powodu. Jednak zrezygnuje z tych dionizów rozkoszy lamania glowy i popelzam sobie spokojnie do lozeczka. Wtule się w swoja posciel w kolorowe serduszka, poduszeczke w ksiezyce i gwiazdki, nastawie budzik na 7.00 i jutro powroce do porcelanowej filizanki Royal Dulton w recznie malowane wzorki, pisania pracy, sprzatania, jedzenia i spania.

ABBA ARRIVAL

5 komentarzy

Wraz z trojka znajomych, zostalem zaproszony na wloska kolacje. Odstrzeleni w galowe ciuchy, wybralismy się skocznym i tanecznym krokiem, niczym ABBA Arrival. Po calodziennym draznieniu kubkow smakowych i poszczeniu wkroczylismy do „ jadlodajni”. A było… wino. A jakze. Oby tylko jedna butelka. Na sam ich widok, zakrecilo mi się w glowie. Po chwili na stole znalazly się kieliszki, ciasto, talerzyki, popielniczka, papierosy. Wszyscy, z wyjątkiem gospodyni, masowalismy sobie brzuchy w oczekiwanie na dania. Minela pierwsza godzina, druga, trzecia a kolacji jak nie było tak nie było. Na nasza delikatna aluzje dotyczaca wloskiej kuchni, gospodyni wytrzeszczajac oczy ze zdziwienia zapytala się, a z jakiej to okazji jestesmy odstrzeleni jak na swieto marsjanskiego pioruna. Odparlismy, ze na proszona kolacje. Pani gospodyni zrobila jeszcze wieksze oczy- niczym kratery na ksiezycu, i przeprosila mowiac, iż zupelnie zapomniala o jedzeniu. Jednak była to pozna pora, wiec nie chcielismy już jej fatygowac zaganianiem Jej do kuchni. Obiecala ze w nastepnym tygodniu kolacja już będzie. Ja do teraz nie mogę dojesc i zaspokoic glodu, który powstal w ciagu ostatnich 3 tygodni a szczególnie w ostatnich 3 dniach. Szykuje się drugie ABBA Arrival.

DO M. II

1 komentarz

DZIEKUJE

DO M.

4 komentarzy

To zadziwiajace ile glupoty drzemie w czlowieku. Nie wiem czy ten rok jest dla mnie obfity w sukcesy zawodowe a bolesny w sferze uczuc. Dwa rozstania, to troche za duzo. Jest mi ciezko pogodzic się, ze czlowiek kiedy straci, tak naprawde zaczyna doceniac wartosc tego, co sam odtracil. Nie rozumiem tego co się stalo. Nie rozumiem dlaczego teraz. Nie tak mialo być. Wiele- nie tak mialo być. Zbyt wiele lez. Zbyt slony ich smak. Za duzo przykrych slow. Za duzo tesknoty.
Wciąż do kogos, czegos tesknie. Dwa dni temu, siedzac w parku obserwowalem pare starszych ludzi. Nie wiem dokladnie ile mogli mieć lat. Może około 70- 75. Szli trzymajac się za rece. Kobieta parzyla na Swojego Mezczyzne zycia z taka radoscia i bezpieczenstwem, a On opowiadal jak wspaniala jest przyroda, swiat, dzien, ta chwila.
Swiadomosc tego, ze jest się komus szczególnie bliskim na pewno dodaje skrzydel. Pozwala przetrwac trudne chwile. Pokonac przeszkody, mierzyc się z problemami. Zastanawiam się, dlaczego ludzie chcac „ nalezec” do Kogos Szczegolnego, rezygnuja jak ze stania w dlugiej kolejce stwierdzajac: może jutro jeszcze będzie. Nie watpie w to ze będzie. Będzie ale już nie to samo, nie ta sama chwila i… nie Ta sama Osoba…

Do M.

Historia lubi się powtarzac. Szkoda ze i Tobie, zabraklo cywilnej odwagi, by powiedziec prawde. Widzisz, wiele razy miałem racje. Buntowales się przeciwko niej, przeciwko Mnie. Chciales widziec jak placze. Jaki jestem slaby i bezsilny. Zobaczyles. Kiedy to otrzymales, postapiles dokladnie tak samo jak P.
- Kocham Cie: ale nie mogę z Toba być.
- Dlaczego nie możesz ze Mna być?
- Tak będzie latwiej,
- Zalezy mi na Tobie…
- mi tez bo jestes mi bliski ale coz … czasami tak bywa – pogodz sie z tym, bedzie ci łatwiej …
Pamietasz jak się dziwiles ze P tak postapil? Ze nie powiedzial prawdy? Szkoda, ze zabraklo Ci cywilnej odwagi, by tez powiedziec prawde.

WYJEZDZAM

7 komentarzy

„ (…) kazdego dnia było tak samo. Wszystko czego pragnalem było na wyciagniecie reki. Jednak ilekroc wyciagalem dlon, tylekroc to czego chcialem, oddalalo się. Zdecydowanie i nieugietosc sprawily, ze nie moglem dostrzec Twego bolu i cierpienia.
O mój Boze. Spedzilem wiele czasu, probujac ukazac Tobie ze Bog jednak istnieje. Mam nadzieje, ze pewnego dnia będziesz w stanie uwierzyc. Ponieważ dopiero teraz zdalem sobie sprawe, ze dla Ciebie nie jest wazne czy Bog istnieje czy tez nie. Najwazniejsze jest to, Bys wierzyl w cokolwiek. Tak jak Tobie powiedzialem, pewnego dnia przyjde do Ciebie. Zapytam się wtedy, czy ta wiara Cie wzmocnila w swoich przekonaniach i oczekiwaniu. Jest jeszcze MILOSC. Wiem jak potrafisz KOCHAC. Nie byłem idealnym partnerem. Znasz powody przez które cierpiales. Pamietasz, kiedy powiedzialem Tobie, ze jest ktos dla kogo będziesz calym swiatem? Musisz być cierpliwy, dopóki się nie zjawi. Obiecalem to Tobie. Robie to raz jeszcze. Czas spedzony razem, był dla Mnie wspanialym doswiadczeniem. Dziekuje Bogu za Ciebie. Za ANIOLA którego mi zeslal w potrzebie. Aniola, który utulil moje krwawiace serce. Mowilem ze będę plakal jeszcze za Toba. Tak się dzieje- nie pierwszy raz juz placze.
Ale teraz, nie musisz się już niczego obawiac z mojej strony. Z kazdym dniem, będę oddalal się coraz bardziej. Ucieczka jest chyba najlepszym rozwiazaniem dla mnie. Zaczynam pakowac walizki. Nie wiem kiedy znowu się zobaczymy. Grzebie wszystkie wspomnienia w sercu, i kiedy znowu się spotkamy zapytam, „ jak Emerson podpowiada przyjaciolom spotykajacym się po latach po dlugiej rozlace- Czy cos zrozumiales?” Z niecierpliwoscia będę czekal na opowiesci o Twoich klopotach i milosci. O Twojej Matce, o bracie, o Twych tryumfach i radosciach. Mam nadzieje uslyszec, ze każdy dzien przezyles najpelniej jak umiales. Opowiesz mi jak kochales, jak się smiales i plakales, jak pracowales i się bawiles, jak się cieszyles kazdym wschodem slonca, dziekowales kazdej gwiezdzie na niebie, i ze wszystkie te chwile były tak wspaniale jak pozegnania ostatnie i spotkania pierwsze. Mam nadzieje nigdy Cie nie zapomniec.
Kocham Cie”

PS.

Taki list a może az taki wlasnie przeczytalem. Rozplakalem się.

WOLNOSC

5 komentarzy

Jakos udalo mi sie doprac moj bialy szpitalny kitel. Nawet nie wiem czym i kiedy sie zabrudzil. Wszystko wskazuje na jodyne- ale plamy udalo sie usunac dosyc dobrze.
Od kilku tygodni chodzilo za mna ciasto domowej roboty. Mojej Kochanej Mamie sie piec nie chcialo, wiec kupowalismy paczki. Dzisiaj nie wytrzymalem. Upieklem sam. Mam cala blaszke dla siebie. A ile sie na denerwowalem, biegajac po kuchni szukajac pedzelka by pomalowac piekace sie ciasto polewa. Krzyczalem nawet: GDZIE JEST MOJ PEDZELEK! Nawet piesek sie wystraszyl. Podkulil ogon i uciekl do swojej szuflandii. Pedzelka jednak nie znalazlem.
Bieganie i zalatwianie wielu spraw sprawia mi przyjemnosc. Bycie w ciaglym ruchu nadaje jakis sens w moim zyciu. Stagnacja go pozbawia. W przerwach od tlumaczen, dbania o domek, koszenia trawnika, zakupow, terapii i wizyt w urzedach i bankach, wytaczam swoj ogromny fotel do okna. Biore wtedy ksiazke i moge chwile odpoczac. Moje zycie nabiera tempa. Ciekaw jestem jak szybkiego. Ledwie zdazylem sie przyzwyczaic do tego, a juz zaczyna sie zmieniac. Spada na mnie coraz wiekszy ogrom prac do wykonania. Zalegle opinie, wisza juz nawet na tablicy przy komputerze dopominajac sie jak najszybszego opracowania. Sterta dokumentow do zalatwienia rosnie i rosnie. Staram sie byc w miare systematyczny lecz zaczynam dostrzegac ogarniajace mnie zniechecenie do wszystkiego. Dni mijaja bezpowrotnie. Wiem ze nie odzyskam straconych chwil. Nie odzyskam tez straconych szans- choc staram sie ich nie marnowac. Co chwila pojawia sie propozycja wyjazdu w rozne strony swiata. Gdy sam do wszystkiego dochodzilem wiedzialem, ze w prawo badz w lewo moge pojsc. Teraz mam istna ‚ roze’ drog. Na ktorakolwiek sie zdecyduje, pojde nia sam. Staram sie juz nie mowic o tym co stracilem. Nadal jednak slysze slowa: Patrz na swoje sukcesy przez pryzmat tego, co straciles. Kiedy cos sie traci, cos sie zyskuje. Mam teraz te swoja upragniona wolnosc. Ale co to za wolnosc, gdy jest sie wiezniem swoich wlasnych smutkow.

KCMT


  • RSS