Wpisy z okresu: 8.2004

ANNIVERSARY

7 komentarzy

I tak to się wszystko zaczelo. Kilka lat temu, dokladnie tego dnia o 9. 40 wziawszy kilka glebokich oddechow otworzylem drzwi do sali egzaminacyjnej, w ktorej to Moja Kochana Przyjaciolka C. konczyla wlasnie swoja obrone magisterska. Pani administratorka wskazala mi miejsce, i po chwili tlumaczka poprosila, bym zaczal referowac swoja prace. Po około 10 minutach, nadszedl czas na pytania z Szacownej Komisji. I tak, po uplywie 30 minut, zabierajac pod pache egzemplarze pracy magisterskiej, udalem się do pani Administratorki by podpisac dokumenty ukonczenia studiow, zlozeniu prac i egzaminu. Już po tym, wiedzialem ze obronilem się, ale na wyniki trzeba było poczekac do nastepnego dnia, kiedy to wladze uczelni wydaly bankiet na czesc studentow- abiturientow. Na wstepie były przemowy- a jakze. Prezenty, kwiaty i podziekowania. A potem nastal czas odczytu uzyskanych ocen. Ehhh. Jaka to była wspaniala chwila. Najbardziej podobalo mi się miejsce, w którym owy bankiet zostal zorganizowany- była to restauracja o nazwie: ZSRR. Serwowano tam takie potrawy jak: Zarowka Lenina, But Brezniewa, Pozdrowienie Stalina i inne takie. Zrywalismy boki jak czytalismy menu.
A za rok? Chyba wydam w uniwersyteckiej restauracji imprezke z okazji obrony pracy doktorskiej. Ale będzie duzo alkoholu, a Ja za alkoholem nie przepadam. Brrr.

W domu znowu ruch jak na dworcu w Amsterdamie na peronie, z którego ma odjechac pociag do Paryza. Mój ojciec zaczal od kontroli wszystkiego. Poczawszy od rachunkow na licznikach i wysokosci trawy w ogrodzie skonczywszy. Lekko się zdziwil, ze Ja, taki zdolny i madry czlowiek potrafi zepsuc takie urzadzenie- kosiarke, która w zasadzie jest nie do zniszczenia. No bo co tu można zepsuc, gdy czlowiek jezdzi w ta i z powrotem tam i tu, w prawo i w lewo. Ja stety mam talent. Nic. Jakby tego było malo, porabalem Jego ukochana wisienke- która i tak miał sciac tej jesieni. Strasznie się zamartwial mowiac: O jakie piekne drzewko. Cos Ty zrobil. Trzeba było podporki dac to by się nie zlamala i nie trzeba by było jej scinac- w zasadzie to obciac 3 duze galezie. Haloooo. A skad Ja mam niby wiedziec ze tak szybko zmieni zdanie w sprawie zawieszenia wykonania wyroku smierci na wisience?
Moja Mama natomiast ledwo co przyjechala o 4 nad ranem zabrala się za sprzatanie kuchni, która de facto dzien wczesniej wymylem i wypucowalem chyba nawet na blysk. Rano wpadla do sypialni skradajac się na palcach by po chwili wydac okrzyk: Czesc Kochanie. Jak dobrze Cie widziec. Wysciskala mnie chyba za wszystkie czasy. Mój Ojciec zazdrosnik doslownie po minucie zaczal wolac: Kochana! Gdzie jestes. Jeszcze się nacieszysz swoim synusiem. Machnalem na Niego reka i powiedzialem, ze musi cos zobaczyc. Odszukalem w kompie zdjecia potencjalnych kandydatow na mezow i zaczelismy ogladac, komentujac i opowiadajac- kazde swoje wrazenia i spostrzezenia zupelnie nie zwiazane z pierwotnym tematem rozmowy. Kiedy doszlo do pana M. moja Mama stwierdzila, ze musi mieć wyrazniejsze zdjecie bo na nim slabo widac twarz. Obiecalem ze się tym zajme. Teraz musze tylko namowic pana M. by zechcial mi przyslac swoje twarzowe zdjecie. Chyba zaczne się afirmowac w tej intencji. W koncu afirmacje mnie uspokoily przed obrona pracy mgr. Wlasnie zbliza się kolejna rocznica mojej obrony. Chyba wyciagne winko i z Mama obalimy flaszeczke albo i dwie. Hihi. Ciekaw jestem jak to będzie po obronie pracy dr.

‚(…)
- Wygladasz zupelnie jak Ja, kiedy mialem te 20 lat…
- tak wiele a zarazem juz tyle.
- Wiek nie jest najwazniejszy, gdy wiesz czego od zycia pragniesz. Kiedy wiesz, ktora droge wybrac. Wiek nie jest wyznacznikiem Twojej dojrzalosci.
- Czasami mysle ze jednak jest.
- Powiadam Ci, ze tak nie jest. Dojrzalosc przejawia sie w Twoich myslach, slowach i uczynkach. Nie mozesz powiedziec: Mam juz skonczone te 18 lat wiec jestem dojrzaly. Wiek to nie wszystko.
- Jak to jest, wiedzac wiecej niz inni…
- Patrz sercem. Dostrzez to, czego oczy nie sa w stanie zobaczyc. Zaufaj sobie. Nie staraj sie na sile wiedziec wiecej, niz jestes w stanie przyjac Prawd do Siebie. Nie szukaj czegos, czego nie rozumiesz.
- Chyba juz wiem, dlaczego tak bardzo tesknie.
- Tesknisz bo Kochasz. Milosc jest w Tobie. Kiedy czlowiek Kocha, rowniez i rani. Kiedy czlowiek traci, zaczyna tesknic.
- Dlaczego tak jest to urzadzone?
- Czlowiek nauczyl sie zapominac o sobie. O swoich potrzebach. O swoich uczuciach. Ludzie sie zagubili w pedzie za tym, czego poszukuja…
- … a poszukuja Milosci i szczescia…
- … oraz Prawdy, ktora ich wyzwoli. Poszukuja Prawdy…’

Jestem smutny. Nawet bardzo. Moja kultura mnie opuscila. Klne jakbym buty szyl. A jak mi sie cos przypomni to tak rechocze ze smiechu wyrzucajac brzydkie slowa jak karabin maszynowy. Chyba sie starzeje.
Ostatnio przypomnial mi sie pewien artykul, jaki przeczytalem kilka lat temu w jednej z gazet dla doroslych. Tytul brzmial: Cipa Ireny. No i tak sie jakos zlozylo, ze wczoraj ogladalem taki nawet mniamniusny filmik- o dziwo cos mnie wzielo na heteryckie porno. Stwierdzilem, ze ‚wale’ facetow i teraz bede ‚walil’ kobiety. A co mi tam. Wiem ze mezczyzni maja penisy a kobiety pochwe. Ja jednak nadal nie potrafie sie zdecydowac ani na jedno ani na drugie. Jak tak sobie ogladalem ten filmik, to cos przykulo moja uwage. Mianowicie kiedy jeden pan smyral ta pania w wiadomym miejscu, wtedy zaczelo wystawac cos bialego. Ja oczywiscie jako ‚badacz’ praktyk, ogladnalem chyba z 10 razy by dowiedziec sie co to takiego. W pewnym momencie pomyslalem ze jest to sperma- bo ten pan robil tej pani GIK bez prezerwatywy i stad moglo mu cos wyciec. Ale nie. Nic mu nie wylecialo. Potem sie okazalo, ze byla to … nitka od spiralki. Chyba ta pani nie miala szczescia i po sesji zdjeciowej pojechala do ginekologa na ponowne jej zalozenie. Nie wiem jak miala na imie, wiec ja ochrzcilem ‚ Cipa Ireny’. Mnie sie nawet spodobalo. Lecz jak na blondyna przystalo, skasowalem film i teraz znowu musze pobuszowac w sieci celem jego sciagniecia. A co mi tam. Pochwa tez moze byc.

” Na pokładowych kładkach
Niższe lub pierwsze klasy, z tyłu lub od frontu
Wnosimy bagaże, z nabrzeża na pokład
Tylko czekamy na znak, słowo kapitana
Od kabin do kuchni
Na tej samej łodzi

Odrobina szampana, toast na odpłynięcie
We wszystkich ładowniach, sekcjach karnych i godzinach zmian
Światowe wieczory, walce czy tanga
Do cieni, do smutku, kiepski alkohol
Czekając na przystań, Ateny lub Makao
Pod tymi samymi gwiazdami
Na tej samej łodzi

Pod ogniem maszyn, marynarz strachliwy
Obok basenu, piękności i przystojniacy
Od maszynowni, od kosztownych pokojów
Tu pot, tam najbardziej luksusowe schody
Ale przychodzi sztorm, fala wyższa niż inne
Wszystkie boją się dusze
Na tej samej łodzi

Gdy gwiazdy biorą w tym udział na ogromnym oceanie
Gdy wszystko rozpada się na delikatne elementy
Nie ma rankingu ani klasy, pracowników więzienia czy przystojniaków
Każdy tak samo przerażony
Na tej samej łodzi, na tej samej łodzi”.

- … nie wiem. Naprawde nie wiem jak to będzie. Mam wrazenie, ze tylko Ty znasz odpowiedz na wszystkie Moje pytania.
- Hmm. Tak tylko Ci się zdaje.
- Ty zawsze wiesz. Nie musze się skradac ani ukrywac z tym, co mnie trapi.
- Już ktos mi to mowil.
- Jak to by było, gdyby jutro nie wstalo slonce…
- Ono wstanie. Zawsze wstaje. Nie może przestac. Kiedy tak się nad tym zastanawiasz, wlasnie dajesz Mu sygnal, by wstalo. By wstalo dla Ciebie. By swiecilo dla Ciebie.
- Nawet wtedy gdy szarosc dnia dominuje nad calym Moim zyciem?
- Nawet wtedy. To tak jak z Toba. Nie możesz przestac BYĆ. Nie możesz przestac istniec. Nie możesz, bo jestes w Moim sercu. Mogę stracic pamiec. Umysl może nie przypominac dotyku Twoich rak, brzmienia Twego glosu, lecz Moje serce zawsze będzie mi podpowiadalo ze to TY.
- ( usmiech) bardzo mi przyjemnie się zrobilo…
- nie wazne ile osob będzie o Tobie pamietac. Najwazniejsze jest to, Jak będą Cie wspominac. Szanuj glupcow. Chyl czola przed biednymi. Obdarz usmiechem mijajac staruszke. Wsluchaj się w spiew ptakow. Dostrzez piekno brzydoty. Usmiechnij się do swiata…
- ale Ja placze.
- Placz. Placz oczyszcza. Daje czysty i nieskazitelny obraz swiata. Oko dostrzega wówczas czern. Mieszanine wszystkich kolorow. Jasnych i ciemnych. Kolorowych i tych szarych. To jest tak… jakby caly swiat nagle stanal nad przepascia i chcial uslyszec STOJ.
- ???
- czy az tak bardzo nie chcesz zyc?
- Ale gdzie jest ON!?
- „Rozłupcie drzewo, ja tam jestem. Podnieście kamień, a znajdziecie mnie tam”.


  • RSS